Legendy szkockie – 7 tajemniczych historii

legendy szkockie - tajemnicze historie

Legendy szkockie to swego rodzaju podróż po spowitych mgłami krajobrazach, z których wyłaniają się zamki i jeziora. Nie trudno w takim środowisku tworzyć niesamowite historie o duchach, potworach czy walecznych bohaterach. Słyszeliście już na pewno o przygodach sprawiedliwego Króla Artura czy poszukiwaniach potwora z Loch Ness. Zajrzyjcie z nami w świat baśni i legend pochodzących z krainy mitycznego jednorożca.

Szkockie symbole narodowe

Z powstaniem barw i symboli narodowych wiążą się najróżniejsze podania i przekazy. O ile wiemy, skąd wziął się polski orzeł, to z innymi krajami może być już trudno. Postanowiliśmy dowiedzieć się, jak legendy szkockie opisują powstanie flagi i symbolu narodowego.

Oset – symbol Szkocji

Jak oset został symbolem Szkocji? Posłuchajcie, co mówią o tym legendy szkockie.

W czasach gdy ziemie szkockie pustoszone były przez walecznych Wikingów, obrońcy jednego z zamków przygotowywali się na odparcie szturmu. Noc była cicha i spokojna, więc wielu z nich smacznie zasnęło. Tuż przed świtem zbudził ich głośny krzyk. To jeden z najeźdźców podkradając się pod mury stanął na kwiecie ostu. Jego przekleństwa były tak głośne, że postawiły na nogi całą załogę zamku. Dzięki temu Szkoci mogli odeprzeć atak i obronić swojego wodza.

Na pamiątkę tego zdarzenia oset został symbolem Szkocji. Od tego kwiatu pochodzi też nazwa najwyższego szkockiego odznaczenia – Order Ostu (Order of the Thistle). W jego posiadaniu może być jednocześnie jedynie 16 osób. Muszą być z pochodzenia Szkotami i mieć duże zasługi dla kraju. Odznaczenie przyznawane jest przez królową Wielkiej Brytanii, która uznawana jest za Wielkiego Mistrza Orderu.

Oset - legendy szkockie

Flaga Szkocji – krzyż św. Andrzeja

Większość osób wie, jak wygląda flaga Wielkiej Brytanii, a czy wiecie jaką mają Szkoci? Flaga Szkocji to biały krzyż ustawiony w znak X na niebieskim tle. Musicie też wiedzieć, że jest to jedna z najstarszych flag w Europie.

Legendy szkockie przedstawiają również genezę powstania tego symbolu. Jak pewnie się domyślacie, również i on bierze swoje początki w walecznej historii tego kraju.

Na początku IX wieku Szkoci walczyli z królem Northumbrii (mniej więcej tereny dzisiejszej północnej Anglii). W przeddzień decydującej bitwy ich wódz w modlitwach prosił o wsparcie samego św. Andrzeja. Rano gdy tylko się rozjaśniło nad terenem walki, na błękitnym niebie ukazały się chmury ułożone w kształcie krzyża. Szkoci zrozumieli to jako boży znak i ruszyli do walki. Była zaciekła i wielu poległo, ale całą batalię wygrali. Kilkadziesiąt lat później królestwo Northumbrii przestało istnieć.

Na cześć tego wydarzenia Szkoci umieścili na swojej fladze biały krzyż na niebieskim tle. Jeśli dobrze przypatrzycie się fladze Wielkiej Brytanii, tam również go odnajdziecie. A to dlatego, że flaga zjednoczonego królestwa powstała z połączenia flag Anglii, Szkocji i Irlandii.

Jednorożec i flaga - legendy szkockie

Old Man of Storr – legenda o olbrzymach

Jedną z najbardziej rozpoznawalnych widokówek Szkocji jest – położona na Wyspie Skye – góra o nazwie The Old Man of Storr. Jest to niezwykle urokliwe miejsce, które przyciąga wielu turystów zarówno z kraju, jak i zagranicy. Legendy szkockie nie mogły więc o nim zapomnieć – posłuchajcie.

W pradawnych czasach gdy po szkockich równinach chodziły olbrzymy, jeden z nich postanowił zobaczyć, co kryje w sobie leżąca na zachodzie kraju wyspa. Udał się w długą podróż, a że do młodych już nie należał, to po dotarciu na miejsce był bardzo zmęczony. Widoki które ujrzał tak bardzo go zauroczyły, że postanowił położyć się wśród traw i chwilę zdrzemnąć. Biedak nie wiedział, ze będzie to jego ostatni sen.

Kiedy wyzionął już ducha, zaczęły porastać go trawy, a jego ciało jak to u olbrzymów bywało stawało się coraz twardsze. Kiedy wszystkie jego członki skamieniały, pokryła je trawa, a zagłębienia wypełniła woda. Dziś kiedy spacerujecie po The Old Man of Storr, możecie rozpoznać wystawiony do góry kciuk olbrzyma. To właśnie on jest tą najbardziej rozpoznawalną na tym wzniesieniu skałą, przy której wszyscy chcą sobie robić zdjęcia.

Naszą wędrówkę w tym rejonie opisaliśmy w tekście Jeden dzień na wyspie Skye.

Olbrzym - legendy szkockie

Ardvreck Castle – syrena i duch

Nad brzegiem Loch Assynt można dziś zwiedzić ruiny Ardvreck Castle. Z tym ciekawym miejscem związane są aż dwie legendy szkockie. Obie sugerują, że po zmroku lepiej dobrze się rozglądać nad brzegami tego jeziora/fiordu.

Pierwsza z legend opowiada o tym, jak członkowie klanu MacLeods postanowili wybudować zamek na swoich terenach. Za każdym razem gdy budowniczy stawiali ściany, dziwnym zbiegiem okoliczności zawalały się one. Prace się przeciągały, a mieszkać gdzieś trzeba było. W końcu głowa rodu zdecydowała: „Musimy udać się po pomoc do Clootie” (to taka szkocka nazwa diabła). Aby nikogo nie narażać, pan domu sam przywołał czarta. Ten ochoczo zgodził się pomóc, jednak jak to on postawił warunek. Po zakończeniu budowy rodzina wyda mu swoją córkę.

Z ciężkim sercem MacLeods’owie zgodzili się na ten układ. Jeszcze przed świtem mury zamkowe stały mocno. Kiedy przyszło do wymiany, zrozpaczona córka gospodarza włości rzuciła się w odmęty jeziora. Diabeł był wściekły i mocno zawył, ale nawet on nie mógł zniszczyć swojego dzieła. Dziewczyna natomiast zamieniła się w syrenę i odtąd nad brzegiem Loch Assynt można usłyszeć jej śpiew, który przyciąga do wody młodzieńców, a jej łzy czasami podnoszą poziom wody w jeziorze.

Według kolejnej legendy dawno po tym wydarzeniu, kiedy zamek był już zrujnowany, nieopodal dwójka pasterzy przeganiała bydło. O zmroku zmęczeni usiedli na chwilę nad jeziorem. Wtem za ich plecami pokazała się zjawa. Przestraszeni rzucili się do ucieczki, ale nie byli w stanie przegonić ducha. Nie zrobił on im krzywdy, ale wdał się tylko w kurtuazyjną rozmowę, aby po dłuższym czasie rozpłynąć się na wietrze. Od tej pory zjawę widziano w tych okolicach często.
Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądają te rejony i zamek, zajrzyjcie do naszego tekstu Szkocja – na północ North Coast 500.

Syrena i duch - szkockie legendy

Katedra w Elgin – czarny mnich

Legendy szkockie nie ominęły jednych z ciekawszych ruin, które odwiedziliśmy w kraju kraciastych spódnic. W niewielkim miasteczku o nazwie Elgin wznosi się (a właściwie wznosiła) piękna katedra. Jeśli chcecie o niej poczytać więcej, to zajrzyjcie do tekstu Okolice Loch Ness – na herbatce u potwora.

Po usłyszeniu miejscowej historii nie dziwimy się, że z zamknięciem terenu wokół katedry nie czekano do zmroku. Podobno gdy zapadną ciemności, zaczyna tam krążyć duch Czarnego Mnicha. Pilnuje on wejścia tajemniczego tunelu, który przed wiekami miał łączyć tę świątynię z odległym o ponad trzy kilometry Spynie Palace. Jest to najbardziej nawiedzony zamek w całej Szkocji.

A czego strzeże Czarny Mnich z Elgin? Tego nikt nie wie, może chodzi o skarby które bogaci biskupi i mnisi ukryli na zamku, a może o tajemnice jakie sobie powierzali spacerując przez około 30 minut tajnym tunelem. Jeśli mielibyśmy poznać odpowiedź, musielibyśmy najpierw przechytrzyć lub pokonać Czarnego Mnicha. Ale jak to zrobić skoro pokazuje się tylko w swojej eterycznej postaci i nie boi się święconej wody?

Czarny Mnich - legendy szkockie

Potwór z Loch Ness

Były duchy, olbrzymi i święci, najwyższy czas sprawdzić, co legendy szkockie mówią o potworach. Najsłynniejszym z nich jest ten zamieszkujący wody Loch Ness. Jedno z największych i najgłębszych jezior w Szkocji leży wśród malowniczych wzgórz i lasów. Na jego brzegach wznoszą się ruiny dużej twierdzy Urquhart Castle. I to właśnie w takich okolicznościach przyrody w latach 30-tych XX wieku rozpoczęła się sława wodnej bestii. I choć istnieje sporo relacji naocznych świadków, a nawet zdjęcia i filmy, to do dzisiaj nie wiadomo, co zamieszkuje Loch Ness. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o tym rejonie, to zajrzyjcie na stronę Muzeum Potwora z Loch Ness.

My jednak cofniemy się w czasie aż do VI wieku. Wtedy to irlandzki święty o imieniu Kolumban nawiedził te tereny, aby głosić swoje kazania. Kiedy przemierzał brzegi jeziora, natknął się na dziwny kondukt pogrzebowy. Spytał, kim był zmarły i na co zszedł z tego świata. Okoliczni wieśniacy opowiedzieli mu historię o straszliwej bestii zamieszkującej głębiny Loch Ness. To właśnie ponoć ona miała przyczynić się do śmierci jednego z nich.

Święty nie zastanawiał się długo i kazał wskoczyć do wody zakonnikowi, który z nim przemierzał świat (swoją drogą niezły cwaniak był z niego). Braciszek pływał wzdłuż brzegu, aż nagle woda się wzburzyła i wyłoniła się głowa potwora. Św. Kolumban natychmiast zaczął się modlić, potem uczynił znak krzyża i rozkazał mocnym głosem, aby bestia dała spokój ludziom. Musiał mieć dużą siłę przekonywania, skoro od tamtego czasu aż do XX wieku Potwór z Loch Ness nie ukazywał się śmiertelnikom.

Potwór z Loch Ness

Sligachan Old Bridge – wróżki i dzielna wojowniczka

Skoro przytaczamy tu legendy szkockie, to oczywiście nie mogło zabraknąć w nich opowieści o wróżkach. Można je znaleźć na Wyspie Skye przy Sligachan Old Bridge.

W pobliżu tego mostu mieszkała dzielna i nieustraszona wojowniczka, której w walce nie mógł dorównać żaden śmiertelnik. Kiedy usłyszał o niej najmężniejszy z irlandzkich wojowników, postanowił wyzwać ją na pojedynek. Przyjechał więc nad rzekę, nad którą mieszkała i rozpoczęła się walka. Trwała przez kilka dni i choć oboje byli wyczerpani, to żadne z nich nie zamierzało się poddać. Zmagali się więc dalej. Córka wojowniczki nie mogła już na to patrzeć i poprosiła o pomoc wróżki.

Baśniowe stworzenia powiedziały, by przygotowała ucztę i pomogły jej doprawić potrawy. Po całej okolicy rozszedł się cudowny zapach. Dziewczyna poprosiła, by walczący przerwali na chwilę zmagania i coś przekąsili. Ci otumanieni aromatami potraw przystali na to i zasiedli do stołu. Kiedy wszystko już zjedli, głupio im było zaczynać walkę od nowa, przecież dopiero co dzielili się posiłkiem. I tak mogłaby zakończyć się ta historia, gdyby nie wróżki.

Postanowiły one, że nie zamkną wrót do swojego świata, które mieściły się w wodach strumienia. Podobno do dzisiaj każdy kto zanurzy głowę w tej wodzie, a potem wysuszy ją na słońcu, będzie piękny do końca życia.

Wróżki - szkockie legendy

Legenda o królu Arturze – przybysze z kosmosu

Szkockie legendy przywiodły nas na wzgórze w Edynburgu. To właśnie w tym miejscu można przypomnieć jedną z najsłynniejszych legend na świecie.

W dawnych czasach, gdy jeszcze magowie chodzili po świecie, jeden z nich o imieniu Merlin obwieścił, że ten kto wyciągnie wbity przez niego w skałę miecz poprzedniego władcy, zostanie królem całej Anglii. Chętnych było wielu: książęta, rycerze i szlachcice – nikomu się nie udało. I gdy już myślano, że kraj pogrąży się w chaosie bez władcy, pojawił się 15-letni Artur. Bez problemu dobył miecz i rozpoczął panowanie.

Na podstawie tej legendy powstało wiele książek i filmów. Pewnie cześć z nich znacie, innych warto poszukać w internecie (sprawę próbowali wyjaśnić naukowcy i reporterzy) lub księgarni/bibliotece. Jeśli jednak zawitacie do Edynburga, to spójrzcie, a może nawet przejdźcie się w kierunku Arthur’s Seat. To właśnie z tego wzgórza legendarny król Artur przyglądał się przegranej bitwie z Piktami.

Wzgórze kryje jeszcze jedną tajemnicę. Znaleziono tam podobno w jednej z jaskiń, 17 pięknie rzeźbionych trumien. Niektórzy twierdzą, że potwierdza to istnienie obcych cywilizacji, które kierują życiem ludzi.

Król Artur - legendy szkockie

Bogaty świat legend i baśni od lat rozpala nie tylko dziecięce umysły, ale i głowy wielkich badaczy. Podobno w każdej takiej historii tkwi małe ziarenko prawdy.

A Wy co o tym myślicie?

13 Comments

  1. Znałam dwie legendy o oście i krzyżu św. Andrzeja.Pozostałe też są ciekawe.

  2. Mielismy w planach Szkocje w tym roku…ehhh…chyba bedzie musiala na nas jeszcze poczekac…

  3. Bardzo ciekawe te legendy! Przyznam, że większości nie znałam, a nawet jeśli chodzi o te bardziej popularne, to nie kojarzyłam dotąd wszystkich szczegółów. Aż zapragnęłam odwiedzić Szkocję! 🙂

  4. Bardzo mi się podoba to, że postanowiliście opisać te wszystkie legendy 😉 Super 😉

Powiedz nam, co sądzisz o tym artykule