Katedra w Elgin - widok z wieży

Okolice Loch Ness – na herbatce u potwora

Zabierzemy Was dzisiaj w okolice Loch Ness, chyba najbardziej znanego jeziora w Szkocji. Czy poza poszukiwaniami tajemniczego potwora można tam coś zrobić lub zobaczyć? Podsuniemy Wam kilka pomysłów na spędzenie jednego dnia w tym pięknym rejonie.

Okolice Loch Ness - nasza trasa

Loch Ness

Po nocy spędzonej w kampusie w Inverness ruszyliśmy nad najbardziej znany akwen kraju jednorożca. Zbiornik Loch Ness jest drugim co do wielkości jeziorem w Szkocji, jednak dzięki swojej głębokości przekraczającej 220 metrów można powiedzieć, że posiada największą objętość wody. Nie to czyni go jednak tak bardzo atrakcyjnym dla rzeszy turystów odwiedzających rok rocznie okolice Loch Ness. Wszyscy chcieliby ujrzeć to, co skrywają ponoć jego głębiny.

Potwór z Loch Ness

Kiedy Mikołaj był małym brzdącem, jego rodzice wybrali się do stryja do Szkocji. W tamtych latach była to spora wyprawa dla Polaków i niosła ze sobą wiele emocji. Po powrocie Mikołaj dostał w prezencie m.in. zabawkę – odlanego w gumie Potwora z Loch Ness. Tak go zaciekawiła, że postanowił kiedyś spróbować go odnaleźć w rzeczywistości. Podczas tego wyjazdu nie miał tyle szczęścia, może uda mu się następnym razem.

Rzekomo stworzenie to zamieszkuje nieprzebyte głębiny szkockiego jeziora Loch Ness. Wiele osób podobno widziało dziwne zwierzę wyłaniające się z tafli wody. Choć prawdę powiedziawszy ich relacje dość mocno różnią się od siebie. Było też kilku naukowców, którzy za punkt honoru postawili sobie wyjaśnić tę biologiczną zagadkę. Opis ich starań, a nawet filmy z wypraw możecie zobaczyć w mieszczącym się w Drumnadrochit Loch Ness Centre & Exhibition.

Mimo że interaktywny spacer przez historię polowania na Nessie jest dość interesujący, to uważamy, że cena biletu 8,45 funta za osobę jest trochę wygórowana. Ale dzięki temu dowiecie się… hmm… no właśnie, że tak naprawdę dalej nic nie wiecie. A istnienie Potwora z Loch Ness pozostanie dalej taką samą zagadką jak wiara w Yeti czy amerykańską Wielką Stopę.

Urquhart Castle

Okolice Loch Ness to jednak nie tylko atrakcje związane z tajemniczym potworem. Kilka kilometrów od Loch Ness Centre & Exhibition znajduje się pięknie położony nad brzegiem jeziora zamek Urquhart.

Obecne ruiny pochodzą z XVI wieku, choć ich część można datować nawet na wiek XIII. Ponoć pod fundamentami znaleziono jeszcze starsze ślady rezydencji jednego z piktańskich szlachciców z VI-VII wieku. Zamek Urquhart przez wieki swojego istnienia ciągle przechodził z rąk do rąk i raz był w posiadaniu Szkotów, a raz Anglików.

Przez pewien czas miejsce to należało również do Roberta I Bruce’a króla szkockiego, którego ponoć jako pierwszego nazwano przydomkiem „Braveheart”. Po jego śmierci Urquhart był jedynym zamkiem stawiającym opór Anglikom.

Chwalebne historie mają to do siebie, że często kończą się tragicznie. Tak też wygląda zakończenie opowieści o Urquhart Castle. W czasie powstania jakobickiego właściciele zamku opowiedzieli się za koroną i musieli odpierać atak zwolenników wygnanego króla szkockiego Jakuba. Mimo braku broni zdołali utrzymać twierdzę. Jednak, gdy garnizon w niej stacjonujący opuszczał ją, wysadził jej mury, aby nie wpadły w ręce wroga.

Od tego czasu zamek jest ruiną, ale nie byle jaką. Można ją dzisiaj odwiedzać, a dla turystów przygotowano wiele atrakcji. Koszt takiej wizyty to 12 funtów – szczegóły znajdziecie na stronie Historic Environment Scotland.

Kinloss Abbey

Po nacieszeniu się pięknymi widokami przy Urquhart Castle ruszyliśmy poznawać trochę dalsze okolice Loch Ness. Oddalona o około 40 kilometrów od jeziora wieś Kinloss sprawia dzisiaj wrażenie sennej. Jednak jeszcze kilkaset lat temu była jednym z najprężniejszych ośrodków edukacyjnych Szkocji. UWAGA! – na mapach Google nie znajdziecie Kinloss Abbey (zatrzymajcie się na parkingu niedaleko The Abbey Inn i przejdźcie niecałe 100 metrów w kierunku centrum wsi).

Legenda powstania opactwa

W 1150 roku na pobliskich terenach polował król Dawid I. W pewnym momencie odłączył się od grupy i zgubił się w leśnej dziczy. Postanowił poprosić Boga o pomoc i zaczął się modlić. Po chwili pojawił się gołąb i wskazał mu drogę do leśnej samotni, w której król mógł się schronić do rana. We śnie otrzymał polecenie wybudowania w podzięce klasztoru i założenia kościoła. Po przebudzeniu oznaczył więc miejsce swoim mieczem i po powrocie do zamku wydał rozkaz budowy opactwa. Sprowadził też cystersów z Melrose, aby zasiedlili powstałą świątynię.

Opactwo dzisiaj

Kiedy przyjechaliśmy do Kinloss, zobaczyliśmy jedynie imponujące ruiny miejsca, które przez wieki uważane było za jeden z największych i najbogatszych ośrodków naukowych Szkocji. Częstymi gośćmi byli w nim królowie oraz znamienici szlachcice, którzy zasięgali rad lub pogłębiali swoją wiedzę.

My mogliśmy pospacerować po cmentarzu, na którym znajdują się pozostałości świątyni i możemy Wam powiedzieć, że robią duże wrażenie. Czuć też unoszący się w powietrzu mistycyzm tego miejsca.

Dodatkowo chcielibyśmy zwrócić Waszą uwagę na równo stojące płyty nagrobne znajdujące się w dalszej części cmentarza. To groby pilotów RAF-u (niedaleko znajduje się baza lotnicza), którzy brali udział w licznych walkach. Nie zginęli w nich jednak, a dożyli do późnej starości. Miejsce to ma upamiętniać ich odwagę i bohaterstwo w czasie trudnych lat wojny.

Po obejrzeniu opactwa postanowiliśmy coś zjeść. W tym celu udaliśmy się do chyba jedynej restauracji w tej wsi. I o dziwo, jedzenie było bardzo dobre, a jedynym problemem dla nas okazała się wielkość podanych porcji. Były ogromne.

Katedra w Elgin

Przejedzeni ruszyliśmy w dalszą drogę, bo czekała na nas kolejna atrakcja sakralna. Okolice Loch Ness są pod tym względem bardzo ciekawe. W Elgin – mieście położonym na wschód od Kinloss – znajdują się ruiny dużej katedry. Została ona wybudowana już w XIII wieku, a w kolejnych latach w związku z najazdami i klęskami naturalnymi była rozbudowywana i odrestaurowywana. O jej świetności świadczyły przepiękne zdobienia i kolorowe witraże w oknach. Przez wieki uznawana była za jedną z najpiękniejszych katedr w Szkocji. Nazywano ją „Latarnią Północy„.

Niestety, do dnia dzisiejszego nie dotrwała w swojej wspaniałej formie. Stało się to za sprawą wojen religijnych. Przełomowym w jej dziejach był rok 1560, kiedy to zwycięstwo reformacji w Szkocji spowodowało, że została uznana za niepotrzebną (nie pełniła bowiem funkcji kościoła parafialnego). Zwolennicy reformy Kalwina zgodnie ze swoimi zasadami ogołocili ją ze wszystkich wewnętrznych zdobień oraz wybili kolorowe witraże, bo w świątyniach miała królować prostota.

Tak oszpecona i później dewastowana przez okolicznych mieszkańców i szabrowników podupadała, aż nastał rok 1711. Wtedy to w wyniku erozji i działań ludzkich zawaliła się główna wieża, niszcząc przy okazji znaczną część murów. Nigdy nie odbudowana, niszczała dalej aż do początków XX wieku, kiedy postarano się o zabezpieczenie murów.

Zwiedzanie katedry

Możliwość zwiedzenia ruin katedry w Elgin wiąże się z opłatą 9 funtów od osoby. My dotarliśmy tam tuż przed jej zamknięciem. Czasu nie było więc dużo. Postanowiliśmy jednak niespiesznie pospacerować wśród otaczającego ją cmentarza. Zajrzeliśmy na szczyt obu wież (widok zapiera dech), w których zgromadzono kamienne zdobienia uratowane z okolicy. Obejrzeliśmy kamienne figury znanych osobistości pochowanych w tych murach. Zwróciliśmy uwagę na najwyższy w Szkocji nagrobek, mierzący 5 metrów wysokości czy też wysłuchaliśmy przepięknego nagrania chóru, którego można doświadczyć w jednym z ocalałych budynków.

Na zakończenie już po opuszczeniu terenu katedry udaliśmy się do pobliskiego ogrodu biblijnego, aby chwilę odpocząć wśród zieleni przed czekającą nas dalszą drogą.

Pozostałe atrakcje

Oczywiście, jak sobie na pewno zdajecie sprawę, nie zdołaliśmy skorzystać ze wszystkich atrakcji, jakie oferują okolice Loch Ness m.in.:

  • nie wybraliśmy się w rejs po najsłynniejszym szkockim jeziorze w celu poszukiwania „potwora”,
  • ominęliśmy niesamowite wodospady Falls of Foyers,
  • nie udało nam się zagrać w golfa (narodową grę szkocką) na jednym z piękniej położonych pól golfowych kraju w Fort Augustus.

Kończąc dzień, udaliśmy się do Aberdeen – miasta, w którym o mało nie wzięliśmy ślubu. Ale o tym już w kolejnym tekście.

14 uwag do wpisu “Okolice Loch Ness – na herbatce u potwora

  1. Jak byłam mała to zawsze wyobrażałam sobie, że znajdę potwora z Loch Ness. Więcj jak już kiedyś ruszę na poszukiwania to zahaczę też o te wszystkie ładne miejsca 🙂

  2. Szkocja jest tak piękna, że aż magiczna! Pojedziemy jeszcze raz, przynajmniej raz. Zahaczymy o opactwo i katedrę, które ostatnim razem nam umknęły. Dzięki za te informacje.

Dodaj komentarz