Chwilo trwaj – podsumowanie lutego 2020

podsumowanie lutego - przekraczając granice blog

Nasze podsumowanie lutego zdominowała tym razem Wielkopolska. W Poznaniu mieliśmy coś załatwić, ale skoro przejechaliśmy już taki kawał, po wszystkim chcieliśmy skorzystać z kilku atrakcji. I tak oto zahaczyliśmy o sympatyczny festiwal podróżniczy, pałac z biblioteką z naszych snów, dom naszego podróżniczego idola i knajpki godne polecenia.

#1 Festiwal z marzeniami w tle

Gdzie warto wybrać się, by posłuchać historii z podróży i spotkać osoby, którym podobnie w duszy gra? Oczywiście, poprawna odpowiedź brzmi na festiwalach i wydarzeniach podróżniczych. Mieliśmy szczęście, bo gdy zawitaliśmy do Poznania, trafiliśmy na Festiwal Podróżniczy „Śladami Marzeń”. Imprezie tej towarzyszą warsztaty, konkursy, konsultacje ze specjalistami, a wszystko kończy wspólna zabawa podczas koncertu. Organizatorzy wkładają mnóstwo serca i energii, by było merytorycznie i sympatycznie. My miło wspominamy tę wizytę tym bardziej, że zakończyliśmy ją spotkaniem z mega fajnymi blogerami podróżniczymi z Poznania i nie tylko.

Z wielu inspirujących prelekcji chcielibyśmy wyróżnić prezentację Kasi Jadaluk i Jakuba Rybickiego. Ta zgrana i uśmiechnięta para opowiadała o wyczerpującej, ale jak ciekawej wyprawie rowerowej przez góry USA. A wszystko przedstawione jak zwykle z humorem i pasją.

To był nasz drugi raz na poznańskim festiwalu i ponownie jesteśmy z niego zadowoleni. Równolegle do tej imprezy odbywają się targi turystyczne, z których wyszliśmy z nowymi pomysłami, w jakie regiony w Polsce udamy się jeszcze w tym roku.

#2 Czar pałaców i ciekawość wędrowcy

Poznań znamy już dość dobrze, więc tym razem bardziej interesowała nas jego okolica. Wybraliśmy się do XVIII-wiecznego Pałacu Raczyńskich w Rogalinie, gdzie zachwycaliśmy się wytwornymi salami, apartamentami i nieziemską biblioteką, w której moglibyśmy zamieszkać. Dookoła Pałacu znajdują się tereny zieleni ze słynnymi Dębami Lech, Czech i Rus (ten ostatni jest najstarszym dębem w Polsce). Polecamy to miejsce na leniwe spacery i pikniki, które można urządzić np. w Ogrodzie Rokokowym.

Potem odbiliśmy do Puszczykowa, zaledwie 15 km od Poznania. I nagle znaleźliśmy się pomiędzy piramidą egipską, podziemnym światem Inków, posągiem Buddy a Statkiem Krzysztofa Kolumba w skali 1:1. To wyjątkowe miejsce to dom, gdzie żył i tworzył Arkady Fiedler, wybitny polski podróżnik i autor książek opisujących najdalsze zakątki globu. Była to trochę sentymentalna podróż, gdyż wychowaliśmy się na jego dziełach. To one niesamowicie rozwijały naszą ciekawość świata i rozbudzały głód przygód. Podróżnik wraz z rodziną stworzył prywatne Muzeum – Pracownię Literacką Arkadego Fiedlera, w której zgromadzili pamiątki przywiezione z różnych szerokości geograficznych. Musimy przyznać, że atmosfera tego miejsca jest niezwykła i do tego rodzinna. Chwilę porozmawialiśmy z jego synem i wnukiem, a w drodze powrotnej postanowiliśmy wybrać się do biblioteki i wypożyczyć książki znanego obieżyświata.

#3 Kulinarne odkrycia w Poznaniu

Nasze podsumowanie lutego to również podpowiedź, gdzie warto wybrać się w Poznaniu coś przekąsić. I tu zabierzemy Was w dwa miejsca. Pierwsze z nich to BO, o którym już kiedyś wspominaliśmy na naszym Facebooku. Mają naszym zdaniem najlepszą shakshukę, jaką jedliśmy do tej pory. Mikołaj wybrał z chorizo, Renia z grillowanym bakłażanem. Fajnie jest wrócić po roku do konkretnego miejsca i zobaczyć, jak rozwinęło się przez ten czas. Smak pozostał niezmiennie wyborny, a przybyło o jedną salę więcej. To dobrze, bo w BO trzeba rezerwować stolik z wyprzedzeniem, gdy w weekend chcecie wybrać się na śniadanie ze znajomymi. My dajemy temu miejscu nasz certyfikat jakości i uwielbienia.

Drugi certyfikat otrzymuje od nas Antresola. Szczególnie Renia była nią zachwycona i u progu oznajmiła, że w przyszłości chce mieć podobny wystrój w naszym domu. Przyjemne kolory, ciepłe światło, mnóstwo roślin i to pyszne jedzenie sprawiło, że wróciliśmy tam jeszcze następnego dnia. Jeśli nie znacie, koniecznie sprawdźcie tę miejscówkę, a na deser dajcie się rozpieścić obłędną czekoladową lawą.

To podsumowanie lutego piszemy przemierzając już słoneczną Portugalię. Ale o tym wyjeździe wspomnimy Wam w kolejnym „Chwilo trwaj”. Nie martwcie się, szczegółowe trasy i więcej zdjęć pojawią się niedługo na naszym blogu.

A Wy jak spędziliście ten najkrótszy miesiąc w roku?

Chwilo trwaj!” to cykl wpisów, w którym wtajemniczymy Was w świat naszych małych-wielkich odkryć minionego miesiąca. Podzielimy się trzema rewelacjami i zdradzimy, co nas urzekło, zaskoczyło czy wzruszyło. A może i zainspirujemy do większej aktywności oraz dostrzegania w codzienności drobnych przyjemności.

4 Comments

  1. Lutowy festiwal podróżniczy zainspirował Was co można jeszcze zwiedzić w naszej kochanej Polsce. Reniu a kto będzie Ci kwiaty podlewał jak będziesz podróżować? Och takie pyszne jedzenie w Poznaniu szkoda, że tak mam daleko.

  2. Jak miło przeczytać tyle ciepłych słów o „moim” Poznaniu i również „moim” Puszczykowie i oddalonym o przysłowiowy rzut beretem Rogalinie 🙂

Powiedz nam, co sądzisz o tym artykule