Wesoły Cmentarz w Rumunii i Syhot Marmaroski

wesoły cmentarz - sapanta rumuniaJedyny na świecie Wesoły Cmentarz

Ostatni dzień naszej rumuńskiej wyprawy był niczym wisienka na torcie. Czekał nas bowiem jedyny na świecie Wesoły Cmentarz, ciekawy skansen wsi rumuńskiej i przypatrywanie się, jak toczy się życie na lokalnym targowisku w najdalej wysuniętym na północ miastem w Rumunii.

Sapanta

Pożegnaliśmy z uśmiechem Góry Gutyjskie i udaliśmy się do niewielkiej miejscowości Sapanta. Pewnie o niej słyszeliście, ponieważ to właśnie w niej mieści się Wesoły Cmentarz (rum. Cimitirul Vesel). Co jednak może być śmiesznego w miejscu, które powinno się kojarzyć raczej z zadumą?

Wesoły Cmentarz w Sapanta

Po przekroczeniu bramy zaskoczyliśmy się po raz pierwszy. Wesoły Cmentarz był kolorowy, a nie szary i przygnębiający. Przyjemny odcień ciemnego błękitu otulał drewniane nagrobki, które dodatkowo były ozdobione motywami ludowymi również o wyrazistych barwach.

Gdy nacieszyliśmy już oczy kolorami, pojawiło się drugie zaskoczenie. Podchodziliśmy bliżej do nagrobków i – przy użyciu opcji tłumaczenia online – wczytywaliśmy się w znajdujące się na nich epitafia. Są one zupełnie inaczej skonstruowane niż te, do których my Polacy jesteśmy przyzwyczajeni. Rymowane wierszyki opowiadały w sposób zabawny o tym, kim był zmarły, czym się zajmował, jakie miał hobby lub jaka była przyczyna jego śmierci. Pośród ponad 800 nagrobków znaleźliśmy przedstawicieli wszystkich profesji, w tym ekspedientkę, księdza, maszynistę, żołnierza czy piekarza.

Jak to się stało, że mieszkańcy wioski w sposób lekki wspominają człowieka z czasów, kiedy jeszcze żył zamiast epatować żalem po jego śmierci?

Wesoły Cmentarz – jak to się zaczęło

Wszystko za sprawą miejscowego artysty o imieniu Stan Ioan Partas. To on stworzył pierwsze wesołe nagrobki w 1935 roku. Idea ta zyskała wielu zwolenników. Dzieło mistrza jest kontynuowane nawet po jego śmierci (w 1977 roku) przez jednego z mieszkańców Sapanta i jego ucznia – Dumitru Pop.

Zabawne epitafia – przykłady

Żeby przybliżyć Wam, w jakim stylu napisane są epitafia na Wesołym Cmentarzu, umieszczany przykłady poniżej:

„Pod tym ciężkim krzyżem,
biedna moja teściowa spoczywa.
Gdyby żyła trzy dni dłużej,
Byłbym w grobie, ona tutaj.
Wy, którzy przechodzicie obok ludzie,
Spróbujcie jej nie obudzić.
Jeśli do domu wróci,
O głowę mnie skróci.
Ale ja mam plan przebiegły,
Powrót zatem już mniej pewny.
Lepiej więc zostań tu, moja matulu” (teksty za sztukatulka.pl)

„Tutaj ja spoczywam
Pop Toader się nazywam
Na klarnecie ja grałem
I palinkę popijałem
O tym ja tylko myślałem
Gdy po tej ziemi stąpałem
Miałem też swoje smutki
Żywot mej żony był krótki
Ludziom wesoło śpiewałem
Sam sobie w kącie płakałem” (tekst za libertas.pl)

Wesoły Cmentarz – zwiedzanie

Połączenie pięknych kolorów z unikatowym w skali Europy dystansem i pogodnym godzeniem się ze śmiercią przyciąga w to miejsce wielu turystów każdego roku. Korzystają na tym również okoliczni mieszkańcy, którzy na swoich kramach sprzedają pamiątki i ludowe wyroby. A jeśli ktoś chciałby zamówić wesoły nagrobek na własne potrzeby, nie ma problemu z kupnem czy wysyłką za granicę.

Wesoły Cmentarz położony jest wokół cerkwi, która z zewnątrz jest równie kolorowa co sama nekropolia. Zajrzeliśmy do jej środka, ale trafiliśmy na remont. To, co udało nam się zobaczyć, uwieczniliśmy na zdjęciach poniżej.

Wesoły Cmentarz – Sapanta
Bilet normalny:
8 RON

Syhot Marmaroski

Niepozorny Syhot Marmaroski jest najdalej wysuniętym na północ rumuńskim miastem. Zatrzymaliśmy się w nim, aby odwiedzić ciekawy skansen i pewne więzienie.

Maramurskie Muzeum Wsi

Po podjechaniu do celu i przejściu kilkuset metrów lekko wznoszącą się drogą stanęliśmy przed wejściem Maramurskiego Muzeum Wsi (rum. Muzeul Satului Maramuresean) – skansenu założonego w 1973 roku. Naszym oczom ukazały się stare, ale dobrze utrzymane chałupy – zabytki architektury drewnianej z całego regionu Maramuresz.

Spacerując pośród budynków można odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się w czasie. Dlaczego? Bo to nie są repliki. Te domy, zagrody czy kościół są autentyczne, przewiezione specjalnie w to miejsce. W sumie 40 obiektów na terenie zajmującym powierzchnię 20 ha. Biorąc pod uwagę wiek budowli, są to najstarsze w pełni zachowane budynki nie tylko w Rumunii, ale i w tej części Europy. Najcenniejszymi „okazami” są pochodzący z końca XVI wieku dom oraz niewiele od niego młodsza cerkiew.

Oprócz historycznej zabudowy natrafiliśmy także na kolekcję regionalnych strojów, przedmiotów codziennego użytku i ikon. W skansenie spędziliśmy ok. 2 godziny. Naszym zdaniem jest to minimum, jakie warto zarezerwować sobie na zwiedzanie tego obiektu.

Maramurskie Muzeum Wsi – Syhot Marmaroski
Godziny otwarcia: codziennie 10:00 -18:00
Bilet normalny: 10 RON

Miejsce Pamięci Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu

Kolejną atrakcją na naszej drodze było miejsce, które niezbyt chlubnie kojarzy się z Syhotem Marmaroskim. Wyobraźcie sobie senne miasteczko pod koniec XIX wieku. Choć życie nie pędzi w nim w zastraszającym tempie, to zdarzają się liczne przestępstwa. Władze postanawiają wybudować więzienie dla pospolitych przestępców. I taką funkcję miało ono do zakończenia II wojny światowej.

W 1945 roku komunistyczna wierchuszka przejęła to miejsce i zaczęła po niedługim czasie zwozić całą elitę kulturalno-naukową kraju (w końcu łatwiej rządzić nieoświeconym ludem). Za kraty trafiali studenci, wykładowcy, byli ministrowie, ekonomiści, dziennikarze czy oficerowie. Trafiali i nierzadko za nimi pozostawali już na zawsze, a warunki w celach były bardzo trudne. W latach 1948-1955 zginęło 51 z 200 osadzonych politycznych przeciwników reżimu. Miejsce to pełniło funkcję więzienia do 1977 roku.

Dziś w tych mrocznych murach mieści się muzeum – Miejsce Pamięci Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu. Każda cela aż krzyczy o okrucieństwach, jakie działy się za grubymi, tłumiącymi krzyki ścianami, a pamiątki po przetrzymywanych są niemymi świadkami tragicznych wydarzeń z tamtego okresu.

Targowisko

Gdy opuściliśmy muzeum, postanowiliśmy wyskoczyć coś zjeść na pobliskie targowisko. Bardzo lubimy takie miejsca, bo żyją własnym życiem i są autentyczne. Ludzie je odwiedzający nigdzie się nie spieszą, mają czas na chwilę rozmowy, kawę czy piwo ze znajomymi. Nasz rumuński co prawda nie prezentuje się dobrze, więc zamiast rozmów z miejscowymi skupiliśmy się na zakupach i podpatrywaniu tego, co dzieje się wokół nas. Efekty tego naszego zapatrzenia możecie podziwiać na poniższych zdjęciach.

Koniec pewnej historii

Pozostawiliśmy za sobą Wesoły Cmentarz i Syhot Marmaroski i ruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Tak zakończyła się nasza dwutygodniowa wyprawa do Rumunii, a jednocześnie rozpoczęła się piękna znajomość, która następnie przemieniła się w wyjątkowy związek.

Puentując naszą historię, potwierdzamy, że podróże faktycznie łączą i dodają kolorytu naszemu życiu. W następnym tygodniu zabierzemy Was wspólnie na Bałkany.

12 Comments

  1. To nie finał, ale początek czegoś pięknego, co nie każdemu dane 🙂 Mam nadzieję, że Wam się uda to wszystko, o czym myślicie 😉

    (trochę mnie nie było na blogu, stąd tak późny komentarz)

  2. Zawsze czegoś ciekawego dowiaduję się z Twoich relacji. Dziś to ten wesoły cmentarz.
    Podróże łączą, wiadomo!
    Serdecznie pozdrawiam

  3. […] 1. Jaskinia strachu i zamek pośród fabryk 2. Droga której nie widziałem 3. Blady róż i nieumarły pies 4. Wampiry i taniec w deszczu 5. Into the wild 6. Karol i warowne kościoły 7. Tam gdzie rodzą się wampiry 8. Rumuński Amorek i kilka zabytków 9. Bukowina i błękitne oczy 10. Piekielne czeluście i sanktuarium 11. Brat i siostra w Górach Rodniańskich 12. Góry Gutyjskie i rozmowy we mgle 13. Wesołe harce umarłych […]

Powiedz nam, co sądzisz o tym artykule