Sighisoara i okolice – tam gdzie rodzą się wampiry

sighisoara - kościół warowny w BiertanKościół warowny w Biertan

Sighisoara, Biertan, Mosna i Medias – oto nasz plan na ciekawy dzień w Transylwanii. Zobaczcie sami, w którym z tych miast stoi dom dla zwaśnionych małżonków, gdzie znajduje się kościół warowny z niezwykłym zamkiem oraz gdzie szukać domu legendarnego Drakuli.

Biertan

Na pierwszy rzut poszła wieś o nazwie Biertan. Po dojechaniu na miejsce zatrzymaliśmy się na niewielkim ryneczku i skierowaliśmy się w kierunku widocznego nieopodal dużego warownego kościoła. Pokonaliśmy kilkadziesiąt schodów i bramy wartownicze. Gdy znaleźliśmy się na dziedzińcu, poczuliśmy się jak w twierdzy otoczonej murem dochodzącym nawet do 12 m wysokości.

Kościół warowny w Biertan

Kościół NMP – wzniesiony na przełomie XIV i XV wieku – przekształcił się w największy w Transylwanii zamek obronny, który nigdy nie został zdobyty. Świątynia tak dobrze chroniła swoich mieszkańców, że przez ponad 300 lat była siedzibą biskupów.

Silne mury i wysokie wieże zachowały się w doskonałym stanie. Dzięki swojej oryginalnej formie zabudowy w 1993 roku wpisano ten zamek warowny wraz ze wsią Biertan na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jeśli zainteresował Was ten temat, zobaczcie też pozostałe kościoły warowne w Transylwanii.

Przed świątynią zachwyciliśmy się pięknym wykończeniem portali wejściowych. Gdy weszliśmy do środka, nasz wzrok przykuła gotycko-renesansowa kamienna ambona, ołtarz w formie tryptyku oraz niezwykły zamek w drzwiach zakrystii. Mechanizm ten jest bardzo precyzyjny i uruchamia jednocześnie aż 15 rygli.

Dom dla zwaśnionych małżonków

Wewnątrz obwarowań znajduje się też niepozorny domek, który służył do… łagodzenia konfliktów małżeńskich. Otóż gdy zwaśniona z sobą para miała już się dość i na bruk leciały garnki, a w nocy wrzaski budziły biskupa. Brano siłą takich delikwentów i osadzano ich w tej właśnie chałupie. Pozostawali oni tam długo, nawet kilka tygodni bez możliwości wyjścia. Po takim czasie przeważnie emocje opadały, a para pogodzona udawała się do swojego domu. A co, gdy jednak kłótnie eskalowały i w końcu pozostawała jedna osoba? No cóż, para też się znowu łączyła -tyle że w zaświatach.

Po dzielnych Sasach Siedmiogrodzkich, którzy budowali i zamieszkiwali w tym miejscu, już dziś trudno szukać śladów. Po zwiedzeniu twierdzy warto przespacerować się i poczuć atmosferę, jaka panowała tam setki lat temu. Do dnia dzisiejszego zachował się bowiem nie tylko układ uliczek, ale i zabudowa z minionych wieków, o którą mieszkańcy pieczołowicie dbają.

Mosna

Kolejnym naszym celem była miejscowość o nazwie Mosna. Legenda mówi, że w dawnych czasach zielone ostępy przemierzali dzielni woje, którzy zgubili się pośród gęstwiny. Nagle zauważyli wróbla, który zdawał się wskazywać im drogę. Ruszyli więc za nim. Po pewnym czasie ptak usiadł na drzewie i nie chciał odlecieć, a jego postawa jakby mówiła: „Przybyłem i tu zostanę”. Dzielni mężowie uznali to za boski znak i wybudowali w tym miejscu kościół ewangelicki, wokół którego powstało miasto Meschen (Mosna). Do dziś bydło w tym rejonie oznacza się stylizowaną na ptaka formą.

I to właśnie od tego miejsca zaczęliśmy zwiedzanie. Świątynia została wzniesiona w XIV wieku, choć dzisiejszej formy nabrała około sto lat później. Dość surowa budowla i wysokie na 9 metrów mury obronne wraz z pięcioma wieżami robią naprawdę spore wrażenie.

W środku Renia podziwiała przepiękne żebrowane sklepienie, a Mikołaj wyobraził sobie, jakie płomienne kazania wygłaszane były z kościelnej ambony. Postanowił więc wczuć się w protestanckiego pastora i wdrapał się na ambonę, po czym wygłosił podniosłą mowę. Czego nie robi się dla dobrego zdjęcia?

Następnie udaliśmy się na poddasze i wieżę, skąd rozciąga się wspaniały widok na okolicę. Schodząc z niej, warto przejść się jeszcze po pomieszczeniach, w których mieszkańcy chronili się podczas wrogich najazdów. W kilku z nich urządzono niewielkie wystawy. Na koniec usiedliśmy na chwilę w niewielkim, ale dość ładnym parku.

Medias

Przyspieszyliśmy kroku, bo dzień upływał, a Sighisoara wciąż na nas czekała. I tak trafiliśmy do Medias – niezbyt dużego miasteczka, które w swojej historii ma powiązania z Polską. Gdy w drugiej połowie XVI wieku na polskim tronie zasiadł Stefan Batory, to właśnie w Medias podpisywał pacta conventa, czyli coś w rodzaju umowy, w której nowo wybrany król zobowiązywał się do realizacji przedstawionego w niej programu. Dlaczego polski król zamiast w Warszawie robił to w małym rumuńskim miasteczku? Otóż Stefan Batory był księciem Siedmiogrodu (Transylwanii).

Kilka minut spaceru poprzez miasto i stanęliśmy przed największym jego zabytkiem – Castelul (zamkiem miejskim), nad którym góruje wysoka wieża Kościoła św. Małgorzaty. Świątynia pochodzi z XV wieku, a na jej ścianach wiszą piękne dywany, organy zaś mienią się różnymi barwami.

Z miejscem tym jest związana również mroczna historia z najbardziej znanym na świecie wampirem. Otóż gdy Vlad Tepes podpadł królowi Maciejowi Korwinowi, ten postanowił go uwięzić. A gdzie najlepiej osadzić człowieka o mrocznej duszy jak nie w kościelnej wieży? Wieża Trębaczy – bo taką nazwę nosi ta budowla z XV wieku – ma wysokość 70 m i jest doskonale widoczna z prawie każdego punktu w mieście.

Najbardziej lubimy poznawać koloryt miasta, włócząc się jego ulicami lub udając się na miejskie targowisko. Po zwiedzeniu kościoła połączyliśmy obie te opcje. Poznaliśmy niezwykle pozytywnych ludzi, którzy bezinteresownie nas polubili i chętnie pozowali do zdjęć.

Sighisoara

Na koniec dnia udaliśmy się jeszcze do miasta Sighisoara, które jest uznawane przez wielu za jeden z najpiękniejszych rumuńskich grodów. Piękna starówka ze starymi kamieniczkami, liczne baszty i wieże nadają jej specyficznego średniowiecznego klimatu. Sighisoara określana jest często jako rumuńskie Carcassonne lub po prostu Perła Transylwanii.

Średniowieczne Wzgórze Zamkowe (425 m n.p.m.) zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ogromnie przypadło nam do gustu, jak i całe miasteczko.

Wieża Zegarowa

Dotarliśmy na rynek, który mieści się pod Wieżą Zegarową – chyba najbardziej charakterystycznym punktem Sighisoary. Została zbudowana w XIV wieku i do 1556 roku pełniła funkcję ratusza, a następnie przekształciła się w skład amunicji, skarbnicę i archiwum. Wieża Zegarowa ma wysokość 64 m.

Dom Drakuli

Wtem naszym oczom ukazała się niepozorna żółta kamieniczka. Gdy do niej podeszliśmy, zauważyliśmy przymocowaną do niej tablicę informacyjną. To właśnie w tym domu urodził się Vlad Tepes, pierwowzór Drakuli. Co prawda, długo tam nie pomieszkał, bo tylko 4 lata, ale całkiem możliwe, że duch pierwszego pośród wampirów czasami powraca, aby sprawdzić, kto pałęta się po jego włościach.

Kamienica ta pochodzi z XV wieku i jest jednym z najstarszych budynków w mieście. Obecnie mieści się w niej restauracja i oddział muzeum z wystawą militariów.

Schody Szkolne

Z tego miejsca już tylko kilka kroków dzieliło nas do zadaszonych Schodów Szkolnych – 176 stopni wybudowanych w XVII wieku. Ich nazwa odnosi się do umiejscowionej na ich końcu szkoły, której początki sięgają XVI wieku i w której uczyło się wielu znanych rumuńskich naukowców.

Kościół na Wzgórzu

Tuż obok niej znajduje się Kościół na Wzgórzu, chyba najcenniejszy zabytek w Sighisoara. Kiedyś w świątyni można było podziwiać przepiękne freski. Niestety, w XVIII wieku zostały one zamalowane i przeznaczone do odrestaurowania. Brak funduszy spowodował, że przeciągało się ono w czasie, aż w końcu zagubiono oryginalne szkice i nie można już było tego dokonać.

Mimo wszystko warto zajrzeć do środka. Z przyjemnością wpatrywaliśmy się w ładne gotyckie okna oraz późnogotycką kamienną ambonę. Przypuszcza się również, że ołtarz został wykonany przez Jana Stwosza, syna słynnego Wita.

Pozostałe ciekawe zabytki w Sighisoara

  • Twierdza – powstała jeszcze przed najazdem Tatarów (1241 rok), zbudowana z drewna i gliny, potem wzmocniono z kamienia. W XIV wieku znacznie powiększyła rozmiary poprzez dodanie 800-metrowego odcinka z 14 wieżami. Obecnie możemy podziwiać 9 z nich: Basztę Szewców, Basztę Krawców, Basztę Kuśnierzy, Basztę Rzeźników, Basztę Kowali, Basztę Konwisarzy, Wieżę Złotników, Wieżę Powroźników i wspomnianą wcześniej Wieżę Zegarową
  • Kościół klasztorny NMP – warto zwrócić uwagę na piękną chrzcielnicę z XV wieku, gotyckie sklepienie i południowy portal wejściowy
  • Dom Wenecki – XIII-wieczna kamienica pomalowana na seledynowo
  • Dom Pod Jeleniami – nazwa pochodzi od poroża jelenia, do którego domalowano resztę zwierzęcia na dwóch ścianach
  • Cmentarz ewangelicki – piękna nekropolia na Wzgórzu.

Niewielka Sighisoara wkradła się do naszego serducha na dłużej. Owładnięci jej urokiem powłóczyliśmy się trochę klimatycznymi uliczkami, by lepiej poznać miasto położone w samym centrum Rumunii.

10 Comments

  1. Masz zadatki na pastora 🙂 Może jeszcze spróbujesz..? 😉
    Domek godzeń znakomity! I jakoś nikomu nie przyszło mówić, ze to niedemokratyczne 😉

  2. Pingback: Co nam przyniósł 2018 rok? – Przekraczając granice

  3. Pingback: Kościoły warowne w Rumunii i książę Karol - Przekraczając Granice

Powiedz nam, co sądzisz o tym artykule