kościoły warowne - Zamek chłopski w Rupea

Kościoły warowne w Rumunii i książę Karol

W naszej podróży po południowej Transylwanii co chwila mijaliśmy kościoły warowne i zamki chłopskie. Ten nieodłączny element krajobrazu Rumunii był na naszej liście marzeń już od kilku lat. Sprawdźcie, jak wyglądają i gdzie możecie zobaczyć ufortyfikowane świątynie oraz zamki należące nie do możnowładców, a do zwykłych ludzi.

Kościoły warowne w Siedmiogrodzie

Unikatem na skalę światową są wzniesione pomiędzy XIII a XVI wiekiem kościoły warowne w Rumunii. Stanowiły bowiem ostatnie miejsce oporu przed najazdami wroga – państwa otomańskiego. Stąd też kościoły warowne mogły pochwalić się takimi elementami architektury obronnej, jak umocnione wieże, prezbiterium z dodatkowymi piętrami z otworami strzelniczymi, a także wewnętrzną studnią.

W 1999 roku 7 wsi siedmiogrodzkich, w których znajdują się kościoły warowne zbudowane przez siedmiogrodzkich Sasów, zostało wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO:

  • Prejmer
  • Viscri
  • Saschiz
  • Biertan
  • Dârjiu
  • Câlnic
  • Valea Viilor

O trzech pierwszych miejscowościach i znajdujących się w nich świątyniach przeczytanie w tekście poniżej.

Kościół warowny w Prejmerze

Pierwszym celem była niewielka wieś o nazwie Prejmer, do której na początku XIII wieku zawitał zakon rycerski w białych płaszczach z dużym czarnym krzyżem. Krzyżacy postanowili wybudować tu ufortyfikowany kościół, co w sumie dobrze im się udało. Obwarowania mają grubość ponad 4,5 m i wysokość 14 m. W znajdujących się w nich pomieszczeniach mogło pomieścić się około 270 rodzin. Plątanina korytarzy i galeryjek je łącząca jest naprawdę imponująca i można przedostać się nią w prawie każde miejsce twierdzy. Z zewnątrz obwarowania – o średnicy 70 m – otoczone były fosą. Z biegiem czasu tereny te zostały przekazane spokojniejszemu zgromadzeniu, jakim byli cystersi z Carty. Zakon kontynuował rozbudowę świątyni.

Centralną część placu zajmuje wybudowany na planie krzyża greckiego (równoramiennego) kościół. Jego wnętrza są dość surowe, ale i tak bije od nich moc i piękno. Nie trudno wyobrazić sobie dumnych rycerskich mnichów przemierzających te mury i proszących Boga o błogosławieństwo w walce z bezbożnikami.

Po zaopatrzeniu się w przykościelnych sklepikach w miejscowe specjały ruszyliśmy dalej. Nasz wzrok powędrował w górę i stwierdziliśmy, że wieś ta może wkrótce stać się pokaźnym miasteczkiem. Na każdym bowiem dachu znajdowało się bocianie gniazdo zamieszkane przez rodzinę tych „dzietnych” ptaków.

Viscri

Po kilkudziesięciu minutach jazdy czymś, co tylko z nazwy przypominało drogę asfaltową, dotarliśmy w końcu na główną ulicę niewielkiej wsi o nazwie Viscri. Urzekła nas zabudowa tego miejsca. Małe domki postawione jeden koło drugiego mieniły się feerią barw. Każdy mimo podobieństwa architektonicznego był inny i miał inne zdobienia o motywach folklorystycznych lub inskrypcje.

Kościół warowny w Viscri

Kilka minut podejścia szeroką alejką i już staliśmy przed murami kolejnego tego dnia kościoła warownego. Swoje początki miejsce to datuje na XII wiek, choć później było wielokrotnie rozbudowywane. Białe mury obwarowań kościelnych są na tyle charakterystyczne, że to właśnie od nich wieś nosi swoją nazwę.

Spacerując pośród cel znajdujących się w murach obronnych, natrafiliśmy w niektórych z nich na małe muzea, w których można było poznać przedmioty codziennego użytku z minionych epok. Chwilę później po wejściu na wieżę podziwialiśmy kojącą nerwy panoramę okolicy.

Dom księcia Karola w Viscri

Po chwili kontemplacji ruszyliśmy na spacer i przypomnieliśmy sobie, z czego słynie ta miejscowość. Otóż w 2006 roku do tej niewielkiej rumuńskiej wsi zawitał niecodzienny gość – brytyjski następca tronu książę Karol. Sielski spokój, piękna zabudowa i niesamowita atmosfera tak go zauroczyły, że nie zastanawiał się długo i kupił jeden z domów (150-letni) wraz z przynależącym do niego terenem.

Postanowiliśmy odnaleźć te zabudowania i uwiecznić je na zdjęciach. Jedyną wskazówką, jaką mieliśmy, była jego niebieska fasada. Stwierdziliśmy, że damy radę, bo każdy z domów miał inny kolor. Ruszyliśmy i już po kilku minutach zobaczyliśmy dom w błękicie. Zadowoleni i z kartą wypełnioną zdjęciami ruszyliśmy w dalszą drogę. Jakież było nasze zdziwienie, gdy wieczorem okazało się, że zrobiliśmy zdjęcia nie tego domu. Ten właściwy był jakieś 100 metrów dalej.

Kościół warowny w Saschiz

W drodze na nocleg zawadziliśmy o niewielki otoczony murami kościół w Saschiz wzniesiony pod koniec XV wieku. Jego cechą charakterystyczną jest dodatkowa kondygnacja, która pełniła funkcje obronne. Obok kościoła zauważyliśmy wolnostojącą XVII-wieczną wieżę przypominającą inną w pobliskim zabytkowym mieście Sighisoara. Została przekształcona w dzwonnicę, a po renowacji jej dach zdobią kolorowe płytki. Świątynia wraz z wieżą otoczone były murem obronnym, co potwierdzają archeolodzy.

Podeszliśmy pod drzwi, ale kościół okazał się zamknięty. Na szczęście nieopodal kręcił się duchowny, który po chwili rozmowy i… datku na świątynię uchylił nam na chwilę jej podwoje.

To, na co zwróciliśmy od razu uwagę, to jasne wnętrze i minimalizm dekoracyjny. Dzięki temu delektowaliśmy się pięknem późnogotyckiego sklepienia oraz barokowego ołtarza z XVIII wieku. Eksplorując wnętrza, jedna z koleżanek zawadziła głową o belkę stropową. Po kilku sekundach po jej twarzy zaczęła spływać strużka krwi. Na szczęście sytuację szybko opanowaliśmy z pomocą miejscowej kobiety.

Po wyjściu przed mury rzuciliśmy jeszcze okiem na panoramę okolicy, gdzie wśród zieleni wzgórz majaczyły ruiny zamku chłopskiego z XV wieku i ruszyliśmy na spoczynek.

Zamek chłopski w Rupea

Na trasie Braszów-Sighisoara zatrzymaliśmy się przy majestatycznym Zamku w Rupea zajmującym powierzchnię około 11 ha. Jego strategiczne położenie zostało docenione już w przeszłości, a pierwszy zamek obronny powstał w tym miejscu najprawdopodobniej już w VII wieku. Następnie był on wielokrotnie przebudowany, ale cel pozostawał wciąż ten sam.

Cytadela pełniła funkcję zamku chłopskiego, czyli nie służył jako mieszkanie, ale miał chronić okoliczną ludność. To właśnie społeczność lokalna utrzymywała zamek, aby zapewnić sobie schronienie w razie ataku. Dodatkowo twierdzę otaczały masywne mury i fosa.

Zamek został jednak poważnie zdewastowany w XV wieku po zdobyciu go przez Turków. Po 2010 roku dzięki wsparciu programów rządowych nastąpiła renowacja podupadłych już murów i odzyskał swój dawny blask. Warto dodać, że z murów twierdzy macie możliwość podziwiania wspaniałego widoku na miasto i sielankowe krajobrazy Transylwanii.

Ogromnie lubimy odkrywać ruiny i różnego rodzaju fortyfikacje. Tak było i tym razem. Gdy zwiedzaliśmy kościoły warowne i zamki chłopskie, czuliśmy się jakbyśmy podróżowali w czasie. Jeśli macie podobnie, zobaczcie też inne zamki w Europie i zamki w Polsce opisane na naszym blogu.

4 thoughts on “Kościoły warowne w Rumunii i książę Karol

  1. W krótkim czasie tyle przygód i niespodzianek – to możliwe pewnie tylko w Rumunii 😉
    Dobrze, że się koleżance nic groźniejszego nie stało, ale rozwalić głowę w kościele to sprawa niezwykła. No i ten Karol.. 😉

    Podobną historię z zamkniętą świątynią (wpisaną do listy UNESCO) mieliśmy w ubiegłym roku w Małujowicach – kościół św Jakuba z bezcennymi freskami. http://www.swjakub.info/ Jechaliśmy w Góry Sowie i po drodze chcieliśmy zobaczyć freski w Małujowicach. Przyjeżdżamy, kościół zamknięty… Równocześnie z nami przyjechała grupa kilkorga Niemców, jechali do Czech. Przypadkiem (???) miałam spisany jeszcze w domu numer tel. do przewodnika po tej świątyni, dodzwoniłam się do niego, po parunastu minutach przyjechał, otworzył kościół i nieco opowiedział o jego historii. Niemcy byli zachwyceni. Jeden z nich powiedział mi, że czasem ma się w życiu szczęście i to właśnie był szczęśliwy dzień, że mnie spotkali i dzięki temu mogli zobaczyć kościół również w środku. Oczywiście za niewielką opłatą, ale bez określenia, ile 😉

Powiedz nam, co sądzisz o naszym artykule