Morysin – tajemnice ukryte w cieniu Wilanowa

Morysin - w cieniu Wilanowa

Morysin w okresie swojej świetności był parkiem romantycznym rodziny Potockich, zaprojektowanym w stylu angielskim. Dzisiaj schowany za tłumnie odwiedzanym Pałacem i Ogrodem Królewskim popada w zapomnienie. Zobacz, jak ciekawe jest to miejsce i ile kryje w sobie tajemnic.

Jak dojechać do Morysina?

Jeśli chcesz ruszyć naszą trasą, najlepiej wybierz się samochodem. My zaparkowaliśmy na niewielkim parkingu przy ulicy Biedronki. Oczywiście możesz też dojechać na miejsce autobusem linii 163, a następnie przejść się ulicą Łuczniczą. Ominie Cię wtedy jednak kładka nad Jeziorem Sielanka. Oba punkty początkowe znajdziesz na załączonej poniżej mapie.

Całą trasę (z pominięciem kładki nad Jeziorem Sielanka) da się też pokonać na rowerze, więc i ten sposób poznawania tych terenów jest możliwy.

Morysin – kilka słów o historii

Początkowo tereny, które Ci dzisiaj pokazujemy, były lasem łęgowym, w którym znajdował się zwierzyniec Pałacu Królewskiego w Wilanowie. Pośród drzew biegały wtedy daniele, jelenie, sarny oraz inna zwierzyna łowna. Wielcy ówczesnego świata po obfitych posiłkach w Wilanowie nie mieli daleko na łowy. W tamtych czasach miejsce to nosiło nazwę Lasku na Kępie.

Zmianę przyniósł dopiero początek XIX wieku, kiedy to Morysin (nazwa pochodzi od imienia najmłodszego wnuka Stanisława Potockiego – Maurycego) przeszedł na własność rodu Potockich. Pani domu – Aleksandra Potocka – idąc za modą ówczesnych czasów, postanowiła urządzić w tym miejscu park romantyczny. Całkiem możliwe, że pozazdrościła innej znanej w tamtych czasach szlachciance Helenie Radziwiłłowej, której przepiękną Arkadię już opisywaliśmy.

Świetność posiadłości trwała do końca II wojny światowej, kiedy to wojska niemieckie przygotowując się do obrony zniszczyły zabudowania i otaczający je teren. Całości dopełnili po wojnie szabrownicy, którzy kradli cegły do budowy własnych domów. Na całe szczęście istnieją plany rewitalizacji, dzięki którym Morysin ma odzyskać dawny wygląd. Niestety zanim tak się stanie, muszą zostać uregulowane sprawy formalno-prawne dotyczące własności oraz planów zagospodarowania przestrzennego. Przewiduje się, że prace powinny ruszyć w 2022 roku i pozostaje nam mieć nadzieję, że tak się stanie.

Początek naszej trasy

Po opuszczeniu samochodu zostawionego na parkingu przy ulicy Biedronki ruszyliśmy polną ścieżką prowadzącą do starej kładki przerzuconej nad Jeziorem Sielanka. Jeśli będziesz podążał tą samą trasą, to rozglądaj się bacznie, bo polna dróżka jest dobrze ukryta wśród traw i łatwo ją przeoczyć. Zresztą tak samo jak pięknie wyglądający na mapie zbiornik wodny. W czasie naszej wędrówki był tak wyschnięty, że jego obecność zdradzały jedynie wysokie nadbrzeżne trawy oraz długa i chybotliwa kładka dla pieszych. Nie łudź się – nawet jeśli jesteś dobrym rowerzystą, nie pokonasz jej na swoim środku lokomocji.

Później ścieżka, doskonale już widoczna, wiedzie wśród pól szczególnie pięknie prezentujących się późnym latem i jesienią. Po pewnym czasie przecina ona ulicę Łuczniczą i to właśnie w tym miejscu dołączą do naszej wyprawy Ci, którzy przyjechali autobusem.

Po pokonaniu około kilometra od parkingu przy ulicy Biedronki dotrzesz do punktu, w którym zaczyna się Rezerwat Przyrody Morysin. Aby zagłębić się w jego lasach, trzeba jeszcze tylko pokonać kładkę przerzuconą nad Kanałem Sobieskiego. Warto się w tym miejscu na chwilę zatrzymać, by popodziwiać otaczająca przyrodę i sennie płynące wody kanału.

Rotunda Pałacyku Potockich

Jeśli chcesz dojść do pierwszej z budowli, która znajdowała się na naszej trasie, to nie kieruj się od razu szlakiem czerwonym. Idź prosto aż do pierwszej ścieżki odchodzącej w prawo. Potem już tylko kilkaset metrów spaceru przez dość gęsty i mroczny las, a staniesz przed ruinami Rotundy Pałacyku Potockich.

Jest ona najstarszym budynkiem, którą Potoccy kazali wznieść w swoim ogrodzie angielskim. Rotunda miała nawiązywać do włoskiej świątyni bogini Westy. O tym, jak była piękna w latach świetności, możemy dowiedzieć się nie tylko z ruin, które po niej pozostały, ale również z obrazu Wincentego Kasprzyckiego. Jeśli chcecie go zobaczyć, zajrzyjcie na tę stronę katalogową Muzeum Narodowego.

Pałacyk Potockich był nie tylko miejscem spotkań i zabaw. Podobno w podziemiach rotundy znajdowała się loża masońska. Może być w tym sporo prawdy, bo Stanisław Kostka Potocki należał do tego stowarzyszenia.

Kanał Sobieskiego

Po zwiedzeniu Rotundy Pałacyku Potockich wróciliśmy na główny szlak i zarazem wygodniejszą ścieżkę wiodącą przez Rezerwat Przyrody Morysin. Prowadzi ona wzdłuż pięknie ukształtowanego, zdawałoby się dzikiego cieku wodnego. Nosi on dwie nazwy – Kanału Sobieskiego lub Kanału Królewskiego.

W XIX wieku przebiegał trochę inaczej i to właśnie bezpośrednio nad jego brzegami znajdowała się pierwsza z postawionych przez rodzinę Potockich budowla. Dzisiaj można w kilku miejscach schodząc ze ścieżki dojść do jego brzegów i podziwiać stamtąd leniwie płynące nim wody czy liczne ptactwo nawodne.

Warto chociaż na chwilę zatrzymać się w tym miejscu i odpocząć od śródmiejskiego zgiełku, tak jak kiedyś robili to możni tego świata. Pamiętaj jednak, że jest to rezerwat przyrody.

Domek Stróża

Niedaleko linii lasu znajdziesz kolejny zrujnowany budynek. Nosi on nazwę Domku Stróża. Nie była to jednak pierwsza tego typu budowla na terenie Morysina. Wcześniej powstał Neogotycki Dom Stróża zaprojektowany przez włoskiego architekta Ferrante Marconiego. Niestety, do dzisiejszego dnia nie zostały po nim żadne ślady.

Ten, który można podziwiać dzisiaj, został wybudowany w latach 50-tych XIX wieku przez można rzec nadwornego architekta rodziny Potockich – Franciszka Marię Lanciego. Człowiek ten zaprojektował też krzeszowicki Pałac Potockich czy znajdujący się w Warszawie Dom Kraszewskiego (ul. Mokotowska 48).

Neogotycka Brama

Po minięciu pola doszliśmy do ścieżki wiodącej przez gęsty i zarośnięty pas drzew. Po kilkuset metrach wyłonił się z gęstwiny największy obecnie budynek, jakim może poszczycić się Morysin. Była to wybudowana w 1846 roku Neogotycka Brama z mieszkaniem stróża.

Aby się do niej dostać, musisz pokonać wysokie trawy i ominąć krzaki, ale warto. My po wykonaniu tego zadania mogliśmy w końcu obejrzeć coś od środka. Sama brama została pokryta szpecącą ją blachą, ale wybudowany z cegły domek pozwala sobie pofolgować wyobraźni. Penetrując jego pomieszczenia, możesz też zajrzeć do jednej z wieżyczek. Eksplorując jednak ten teren uważaj, gdzie stawiasz nogi, bo miejsce to polubili również miłośnicy tanich win i sporo tam szkła.

Gajówka

Drogę powrotną do samochodu postanowiliśmy odbyć ścieżkami prowadzącymi w głębi morysińskiego lasu. Czasami były one bardziej gęste, ale bez problemu można je pokonać zarówno pieszo, jak i na rowerze.

Po pewnym czasie marszu naszym oczom ukazał się budynek gajówki. W porównaniu z pozostałymi nie wyglądał zbyt okazale i trudno byłoby uznać go za zbyt wiekowy. Jednak gdy zaczerpnęliśmy informacji o nim okazało się, że powstał w tym samym okresie co pozostałe (1846 r.). Jest też jedynym drewnianym budynkiem, jaki zachował się do naszych czasów na tym terenie.

Miejsce to było najprawdopodobniej zamieszkiwane przez ogrodnika opiekującego się pięknymi sadami i ogrodami rodziny Potockich w Morysinie.

Szukaj, a może znajdziesz więcej

Na terenie Morysina znajdowało się więcej budowli czy pomników. Część z nich rozszabrowano lub zniszczono, część pozarastała gęstwiną krzewów i traw. Jeśli baczniej poszukasz, to możesz znaleźć jeszcze m.in. Oraculum będące przedstawieniem pogańskiego bożka. Niestety, w 2004 roku zaginął inny ciekawy obiekt z Morysina – pamiątkowy obelisk wykuty w 1824 roku. Możliwe, że obecnie zdobi czyjąś posiadłość.

Jeśli trafisz na jakieś inne ciekawe miejsca w Morysinie, to daj znać w komentarzu. Chętnie też je zobaczymy.

16 Comments

  1. Bardzo fajny wpis przedstawiający ciekawą opcję na sobotni czy niedzielny wypad. Lubię takie klimaty, a zdjęcia jeszcze bardziej przekonały mnie do tego miejsca. Pozdrawiam 🙂

  2. W Wilanowie byłam jako mała dziewczynka, czyli jakieś 100 lat temu ……wpis przydatny i pełen ciekawostek do kogoś kto jest w Warszawie na dłużej lub tam mieszka … bardzo ciekawy

  3. Ciekawa miejscówka do odwiedzenia kiedy następnym razem będę w Warszawie na dłużej.

  4. windmillshunter

    Wiesz czego mi najbardziej brakuje w tej chwili? Tego słońca z Twoich zdjęć 🙂 . W Wilanowie byłam prawie 40 lat temu, miałam w planach powrócić 2 lata temu podczas mojego pobytu w Polsce. Teraz widzę, że przy następnej wizycie w PL muszę więcej czasu wygospodarować, bo do odwiedzenia dołączył Morysin.

Powiedz nam, co sądzisz o tym artykule