Kaczyka i malowane cerkwie Bukowiny – Sucevita i Moldovita

Monastyr Moldovita - unescoMonastyr Moldovita został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO

Na naszej liście rumuńskich atrakcji znalazła się niewielka wieś Kaczyka, w której znajduje się zabytkowa kopalnia soli z polskim akcentem. Zahaczyliśmy też o małą miejscowość słynącą z wyrobów sztuki garncarskiej oraz odwiedziliśmy malowane cerkwie Bukowiny – monastyr Sucevita i monastyr Moldovita.

Kaczyka (Cacica)

Wstaliśmy skoro świt i udaliśmy się w kierunku wsi Kaczyka (rum. Cacica). Jej początki sięgają XVIII wieku, kiedy to na tych terenach zaczęto wydobywać sól. Najpierw w całej okolicy powstawały niewielkie odkrywki, lecz nie zaspokajały one całego zapotrzebowania Bukowiny. Postanowiono więc wybudować dużą kopalnię.

Na jej lokalizację wybrano niewielką wieś Kaczyka. Brzmi swojsko? Aż do czasów II wojny światowej większość mieszkańców/górników była Polakami (dzisiaj są tu już tylko nieliczne rodziny mieszane). Czemu akurat ta wieś została wybrana przez budowniczych kopalni? To właśnie w tym miejscu odkryto największe i łatwo dostępne pokłady soli. Już na samym początku XIX wieku ruszyło wydobycie w tej jednej z polskich wiosek w Rumunii.

Bazylika Wniebowzięcia NMP w Kaczyka

Gdy dotarliśmy na miejsce, nie skierowaliśmy się jednak w pierwszej kolejności do kopalni. Nie schodzi się wszak w czeluście piekielne, nie uzyskawszy wpierw namaszczenia od Boga. Naprzeciw kopalni znajduje się strzelista bryła kościoła katolickiego pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Przed nim stoi pomnik papieża Jana Pawła II, który w 2000 roku podniósł rangę świątyni, nadając tytuł bazyliki mniejszej.

Kościół zaczął swoją działalność ekumeniczną w 1794 roku, kiedy to jego proboszczem został Jakub Bogdanowicz. Przypomina o tym ciągle aktualizowana kamienna tablica. W dzisiejszych czasach miejsce to jest punktem pielgrzymek, które odbywają się w połowie sierpnia. Wierni przybywają do Kaczyka, aby stanąć przed wierną repliką obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

Kaczyka – kopalnia soli

Kaplica św. Barbary

Niesieni siłą, jaką dała nam chwila pobytu w sanktuarium, ruszyliśmy na spotkanie z tym, co kryły ciemne i wilgotne jaskinie wyciosane ręką człowieka. Najpierw dotarliśmy do pomieszczenia, w którym mieści się dzisiaj Kaplica św. Barbary. Położone jest ono na głębokości 29 m i należy do niego zejść po schodach, a następnie lekko pochyloną sztolnią. Nie jest to operacja trudna i nawet starsze osoby sobie z nią poradzą.

Ciekawostką tego miejsca jest to, że ołtarz, krzyż i ambona wykonane są z soli, a na jednej ze ścian wykuty w tym samym materiale znajduje się obraz patronki. Co roku w dniu 4 grudnia, a więc w święto Barbórki, odprawiana jest w tych podziemiach msza za pomyślność górników i ich rodzin.

Sala balowa

Idąc dalej, doszliśmy na głębokość 42 m. Znajduje się tam, nazwana imieniem Agripa Popescu, sala balowa o wymiarach 24 x 12 x 6 m. Kiedyś odbywały się w niej śluby, wesela oraz inne liczne imprezy, a w 1902 roku jedną z nich uświęciła nawet obecność księcia Karola I (nie tego brytyjskiego, a Hohenzollerna, dominatora i namiestnika Rumunii).

W miejscu tym można czasami przepłynąć się nawet łódką. Znajduje się tu bowiem podziemne jezioro o wielkości 10 × 6 m, którego głębokość miejscami dochodzi do 2,5 m.

Muzeum i podziemne boisko

Podziwiając wnętrza, kontynuowaliśmy podziemny spacer. Po chwili znaleźliśmy się w niewielkim muzeum sprzętów górniczych i pamiątek z minionych czasów. Warto tam pozostać przez chwilę i zapoznać się z ekspozycją oraz rozwieszonymi na ścianach materiałami informacyjnymi.

Kolejne pomieszczenie, do którego prowadzi wykuty w skale korytarz, to znajdujące się jeszcze niżej boisko. Podczas naszej wizyty ćwiczyła na nim młodzież. Aby to sfotografować, zeszliśmy po drewnianych schodach na dół.

Podążając wzdłuż jednego z boków, doszliśmy do zdawałoby się końca sali. Jednak dostrzegliśmy, że jest tam jeszcze jeden krótki korytarzyk. Prowadził on do groty rekreacyjnej, w której można było odpocząć i powdychać zbawiennej dla naszego organizmu soli.

Marginea

Po pożegnaniu wsi Kaczyka kolejnym punktem na naszej drodze była niewielka miejscowość o nazwie Marginea. I w sumie można by ją uznać za jeszcze jedną z wielu jej podobnych, gdyby nie rzemiosło, które się tam rozwinęło. W wielu budynkach ludzie zajmują się bowiem garncarstwem. My zatrzymaliśmy się przed największym w miasteczku zakładem tego typu i mogliśmy zobaczyć nie tylko, jak powstają proste dzbanki, ale i prawdziwe dzieła sztuki.

W warsztacie rzemieślniczym dwóch mężczyzn cały czas lepiło gliniane naczynia, używając do tego celu kół garncarskich, a w kącie przy wejściu młoda dziewczyna upiększała i tak cudownie już wyglądający duży wazon. Specjalnie zostaliśmy tam dłuższą chwilę, bo chcieliśmy zobaczyć dokładnie, jak przebiega i jak długi jest proces formowania ok. 30-centymetrowego wazonu. Doświadczonemu garncarzowi zajęło to zaledwie 2 minuty, my pewnie w tym czasie ulepilibyśmy co najwyżej krzywą miskę.

Postanowiliśmy przekąsić coś w pobliskiej budce z jedzeniem. Zgodnie wybraliśmy papanasi – rumuński przysmak przypominający dobrze nam znane pączki. Aż nam ślinka cieknie, gdy patrzymy na ich apetyczne zdjęcie.

Monastyr Sucevita

Na koniec dnia zaplanowaliśmy wizytę w dwóch monastyrach obronnych. Pierwszym z nich był malowniczo położony Monastyr Sucevita, zaliczany do najpiękniejszych kompleksów w Europie. Co warto podkreślić, został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Ten XVI-wieczny obronny „bastion” skrywa za swoimi murami jedną z ostatnich na terenie rumuńskiej Bukowiny malowanych z zewnątrz cerkwi. Freski ją przyozdabiające powstały dzięki staraniom (i wcale niemałej kasie) pewnej z większych szlacheckich rodzin tych terenów – Mohyłów. Sceny na malowidłach są bardzo szczegółowe i o różnej tematyce, a odcieniem dominującym jest czerwono-niebieski.

Jednym z głównych malowideł jest znajdująca się na ścianie północnej scena przedstawiająca tzw. drabinę cnót. Wygląda to tak, że po pochylonej pod kątem ok. 45 stopni drabinie (każdy szczebel to inna cnota) wspinają się ludzie. Nad nimi unoszą się anioły, które pomagają im przejść przez życie pobożnie. Pod spodem zaś czają się diabły, które tylko czyhają na każde potknięcie nieszczęśników, by spadli w ogień piekielny.

Miejsce to ma też swoją polską kartę w historii. Otóż pod koniec XVII wieku rozłożył się tu ze swoimi wojskami późniejszy wojewoda podolski, a na owy czas chorąży Nikodem Żaboklicki. Dowódca ten prowadził z monastyru swoje oddziały do walki z Turkami.

Monastyr Moldovita

Drugi z klasztorów mieścił się w miejscowości Moldovita i został wybudowany w pierwszej połowie XVI wieku na miejscu starego zniszczonego przez osuwisko skalne. W tym samym roku, w którym powstała świątynia, zostały również wykonane imponujące malowidła. Oryginalne freski zachowały się jednak tylko częściowo. Szczególnie zainteresowały nas sceny przedstawiające hierarchię w niebie, oblężenie Konstantynopola oraz Sądu Ostatecznego. Wewnątrz cerkwi wzrok przykuwa także piękny ikonostas z XVI wieku.

Naszym zdaniem wygląd jego cerkwi, mimo licznych zdobień, jest bardziej surowy niż większości innych świątyń prawosławnych tego okresu. Kompleks klasztorny otoczony murami obronnymi również z XVI wieku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Jeśli interesują Was malowane cerkwie Bukowiny, zobaczcie też Monastyr Voronet oraz Monastyr św. Jana Nowego w Suczawie.

Gdy Mikołaj robił zdjęcia, podeszła do niego błękitnooka Renia i pokazała ciekawą scenkę. Otóż na jednej z alejek stała sobie starsza pani, a jakiś mężczyzna tłumaczył jej coś, pokazując tablet. Po chwili mężczyzna odszedł, a kobieta zaczęła strzelać piękne zdjęcia. Jak widać przygodę z technologią można zaczynać w każdym wieku.

W dalszej części podróży wymienialiśmy się wrażeniami po tym ciekawym dniu. Byliśmy też zgodni, że Kaczyka i malowane cerkwie rumuńskiej Bukowiny są dobrym pomysłem na jednodniową wycieczkę po północnej Rumunii.

6 Comments

  1. Kopalnie to dla naszej ekipy zawsze udana zabawa, choć Kinga mocno kręci nosem. Za to nasz Maluch leci w ciemno, żadnych schodów w dół nie odpuści. Drugi klasztor świetny.

    • Bukowina jest pięknym rejonem i ma sporo ciekawych miejsc do zobaczenia 🙂A co do kopalni, to zdradzę Wam tajemnicę, muszę w końcu wybrać się do Wieliczki, bo jeszcze tam nie byłem 😉

  2. Kopalnia wygląda fajnie, ale miejsce z dzbanami wydaje się ciekawsze. Dalej trzymasz w napięciu, a już myślałem, że sprawa z Błękitnooką się wyjaśni :).

    • Oba miejsca były bardzo ciekawe, każde na swój, inny sposób 🙂 A co do Błękitnookiej, to zdradzę Ci, że kolejny tekst nie tylko nie wyjaśni wszystkiego, ale nawet trochę namiesza 😉

  3. Pingback: Co nam przyniósł 2018 rok? – Przekraczając granice

  4. Pingback: Góry Rodniańskie - łatwy szlak w rumuńskich Alpach

Powiedz nam, co sądzisz o tym artykule