Zamek w Hunedoarze i Jaskinia Niedźwiedzia – piękno i strach

zamek w hunedoarze - rumuniaArchitektura zamku łączy gotyk, barok i renesans

Czy macie jakieś destynacje, które przyciągają Was niezmiennie, a do których Wam nie po drodze? My tak mieliśmy z Rumunią, krajem baśniowych legend, strzyg i wampirów, jak również przodków Mikołaja. Po wielu latach w końcu udało się do niego wybrać – wtedy jeszcze osobno, choć do Polski wróciliśmy już razem. Wybierzcie się z nami do niezwykłej rumuńskiej jaskini i najpiękniejszego średniowiecznego zamku w Transylwanii. Przed Wami Zamek w Hunedoarze i Jaskinia Niedźwiedzia.

Choć odwiedziliśmy tylko część Rumunii, kraj ten wciągnął nas całkowicie i przełamał wiele stereotypów. Zacznijmy od tych krążących na temat jego mieszkańców.

Rumuni to nie Romowie

Rumuni twierdzą, że wywodzą swoje pochodzenie od walecznych Rzymian, którzy podbijali coraz to nowe połacie znanego im świata, aż w końcu część z nich osiadła na tych terenach. Choć teza ta jest ponoć łatwa do obalenia, to jednak w większości dużych miast trafić można na pomnik wilczycy karmiącej Remusa i Romulusa.

Romowie zaś to lud koczujący, biorący swoje korzenie znad wód Gangesu i nieustannie prący na zachód. Nie był to jednak marsz militarny, a pewnego rodzaju wojna podjazdowa, nieskierowana konkretnie przeciw nikomu. Karawany wozów ciągnęły na Europę i rozstawiały swoje obozowiska w pobliżu miast i osad. Oferowały usługi i po części asymilowały się z ludnością miejscową, zachowując jednak w pełni swoją odrębność. Szczególnie ta druga cecha powodowała, że jako zamknięta społeczność byli traktowani dość nieprzychylnie.

Skoro wyjaśniliśmy sobie tę różnicę, to powróćmy do tematu, co udało nam się zobaczyć podczas naszej rumuńskiej przygody.

Jaskinia Niedźwiedzia

Odkrycie Jaskini Niedźwiedziej

Pierwszym miejscem, jakie odwiedziliśmy w Rumunii, były okolice niewielkiej wsi o nazwie Chiscau, znajdującej się w Górach Zachodniorumuńskich (rum. Apuseni). To w tym regionie 17 września 1975 roku jeden z pracowników firmy wydobywczej odkrył przez przypadek jaskinię uważaną dziś za najpiękniejszą w Rumunii.

Niedużo brakowało, aby to miejsce zostało zrównane z ziemią i zapomniane, ponieważ zarządowi przedsiębiorstwa nie w smak było wpuszczanie na „swój teren” badaczy. Jednak w 1978 roku udało się zakończyć prace eksploracyjne, a dwa lata później nastąpiło otwarcie dla zwiedzających tego niesamowitego miejsca.

Najpiękniejsza jaskinia w Rumunii

Jaskinia Niedźwiedzia ma 1 500 m długości i dwa poziomy. Wyższy jest udostępniony turystom, ale poruszać się można po nim tylko w towarzystwie miejscowego przewodnika. Natomiast niższy poziom to rezerwat, do którego mogą schodzić wyłącznie naukowcy.

Grota wyróżnia się niezwykłym krajobrazem stalagmitów i stalaktytów, których wiek ocenia się na 50 tys. lat. Widoki zapierają dech, a wysokość niektórych sal powoduje, że można się poczuć jak w pomieszczeniach balowych dużego zamku (choć nie radzimy wybierać się tam w szpilkach czy lakierkach). Przewodnicy opowiadają m.in. historię, skąd pochodzą tajemnicze kości znajdujące się w jaskini.

Jaskinia Niedźwiedzia – skąd nazwa?

Podczas eksploracji natrafiono we wnętrzach na ok. 140 szkieletów ogromnych, wymarłych już niedźwiedzi. Zwierzęta te stając na tylnych łapach osiągały ponad 4 metry wysokości, a ich waga dochodziła do 1 tony. Jak się tam znalazły? Otóż mieszkały w tej jaskini, aż pewnego dnia oberwał się kawał skały, który zatarasował jedyne z niej wyjście.

O tym, co działo się później, możemy tylko domniemywać. Oczami wyobraźni widzimy walkę ogromnych bestii, rozszarpujących się nawzajem z głodu i pożerających swoich współtowarzyszy niewoli, aż w końcu zostaje jeden. Pan i władca spogląda na rozpościerające się w mroku królestwo umarłych i sam pada, aby 15 tys. lat później zostać odnalezionym.

Dokładną lokalizację jaskini znajdziecie na tej stronie. Jednak może wyjdźmy już na zewnątrz i zaczerpnijmy powietrza, bo zrobiło się dość mrocznie.

Jaskinia Niedźwiedzia (Peştera Urşilor)
Godziny otwarcia 10:00 – 17:00 (wtorek – niedziela)
Bilet normalny: 30 RON
Czas zwiedzania z przewodnikiem: ok. 45 min (min. 3 osoby)
Temperatura w jaskini: ok. 10 stopni C

Hunedoara

Kolejnym punktem tego dnia był XV-wieczny zamek w Hunedoarze. Gdy zbliżaliśmy się do miasta, fortecy jednak wciąż nie było widać. Za to ogromne kominy i pokryte zielenią ruiny dużych obiektów przemysłowych jak najbardziej.

Stało się to zgodnie z polityką, jaką prowadził samozwańczy dyktator Rumunii – Nicolae Ceausescu. Kraj miał się rozwijać dla dobra socjalizmu, a nie pokazywać dumne i wielkie budowle możnych królów i panów. Hunedoara została ośrodkiem hutnictwa żelaza, ale też przemysłu metalurgicznego, chemicznego, produkcji maszyn, mebli, materiałów budowlanych i żywności. Całe szczęście, że nie pojawił się pomysł wyburzania historycznych obiektów, a jedynie ich przysłanianie. Zakłady upadły po 1989 roku i obecnie są stopniowo rozbierane, co powoli odsłania piękny średniowieczny zamek.

Zamek w Hunedoarze

Na miejscu dzisiejszego zamku już w XII wieku istniała niewielka twierdza, którą rozbudował przyszły regent Węgier i władca Siedmiogrodu – Jan Hunyady, po otrzymaniu jej w spadku. Człowiek ten do dziś uznawany jest przez Węgrów za wielkiego bohatera. Życie miał barwne, acz jego koniec niezbyt miły. Zmarł bowiem w Belgradzie trawiony zarazą.

Na przestrzeni późniejszych wieków zamek w Hunedoarze kilkukrotnie zmieniał swój wygląd i przeznaczenie. Trzeba jednak przyznać, że wyszło mu to na dobre. Jego architektura charakteryzuje się fantastycznym połączeniem gotyku z barokowymi i renesansowymi elementami. Odwiedzając zamek, warto zwrócić uwagę na piękną gotycką Salę Rycerską, Salę Sejmową i wieżę Neboisa.

Dziś mieści się w zamku muzeum historyczne. Wnętrza są dość ascetycznie urządzone i miłośnicy pięknie oświetlonych gablot wystawienniczych raczej się zawiodą. My jednak wolimy taki klimat od wypolerowanych ścian i podłóg. Przy odrobinie wyobraźni można bowiem przenieść się setki lat wstecz i poczuć esencję życia mieszkańców tych starych murów.

Legenda o Zamku w Hunedoarze

Gdy będziecie zwiedzać zamek w Hunedoarze, przypomnijcie sobie legendę, która nawiązuje do czasów Jana Hunyadego. Otóż zamek aby móc spełniać swoje funkcje obronne, musiał posiadać własne niezależne źródło wody pitnej, inaczej padłby dość szybko. Budowniczy wiedział o tym i postanowił wykorzystać do prac ziemnych trzech Turków, których pojmał na jednym ze swoich wypadów. Nie był jednak bezlitosny i zagwarantował im, że jeśli znajdą wodę i wybudują studnię, to daruje im wolność.

Poszukiwania, a następnie kopanie w skale zajęło więźniom aż 15 lat. W międzyczasie władca zmarł, a jego małżonka ani myślała o dotrzymaniu obietnicy. Aby przestrzec innych, więźniowie wyryli w jednej z płyt studni napis: „Macie wodę, ale nie macie serca”. Dziś tego kamienia jednak już nie zobaczycie. Jest inny, który niszczy legendę, więc nie będziemy o nim wspominać (czasami fajnie pozostać chociaż na chwilę w świecie fantazji).

Zamek w Hunedoarze – zwiedzanie

Zamek w Hunedoarze
Godziny otwarcia 12:00 – 17:00 (poniedziałek), 09:00 – 17:00 (wtorek-niedziela)
Bilet normalny: 31 RON (fotografowanie 5 RON)

Żegnamy zamek w Hunedoarze i Jaskinię Niedźwiedzią, ale wiedzcie, że to dopiero początek naszej rumuńskiej przygody.

12 Comments

  1. Wszystko pięknie, ale skąd te nieszczęsne destynacje, zamiast starych dobrych celów podróży?!

    • Myślisz o poprawności językowej, a ja o drodze (Czy nazywając Warszawę, Warsaw lub Varsavia, zmieniamy jej piękno? Nie, bo tak naprawdę nie liczy się słowo, a to co w głębi) 🙂

  2. Marlena Żyła

    Czekam na kolejne teksty związane z Rumunią. Do tej pory nie miałam zadnych wyobrażeń zwiazanych z tym krajem oprócz tego, ze kraj jest biedniejszy. Juz po twoich zdjeciach widzę że bardzo się myliłam 🙂

  3. Rumunia to bardzo piękny kraj. Myślę, że nadal trochę niedoceniany przez polskich turystów. Nie wiem jak jest teraz, ale kilka lat temu miałam wrażenie, że Polacy głównie przejeżdżali przez Rumunię w drodze nad Morze Czarne. Jan Hunyady jest znany także w Bułgarii. W Varnie nazwano jego imieniem bulwar. Ma też pomnik w Mauzoleum Warneńczyka. Piękne zdjęcia (jak zwykle) 🙂

    • Dziękuję 🙂 też mam wrażenie, że Rumunia to taki trochę po macoszemu traktowany kraj. Choć będąc tam dostrzegłem, że w większych ośrodkach turystycznych widać już mocną komercjalizację.

  4. Pingback: Co nam przyniósł 2018 rok? – Przekraczając granice

  5. Pingback: Co nam przyniósł 2018 rok? - Przekraczając Granice

Powiedz nam, co sądzisz o tym artykule