Berlin – Neues Museum – spacer po Egipcie i Troi

Na wyspie tajemnic, w samym centrum Berlina, znajduje się szczególne muzeum – Neues Museum. Możecie przenieść się w nim do starożytnego Egiptu czy odwiedzić prawie mityczną Troję. Na koniec naszej berlińskiej przygody postanowiliśmy się tam wybrać i pokazać Wam świat z przeszłości.

Neues Museum

Jest w Berlinie miejsce, gdzie można zagłębić się w historii i to tej naprawdę odległej. Mieszczące się na Wyspie Muzeów Neues Museum zostało wybudowane w połowie XIX wieku. Jak dla wielu budynków Berlina tragicznym okresem dla tej instytucji była końcówka II wojny światowej. Naloty, walki uliczne i grabieże doprowadziły do zniszczenia ponad 70% budynku. Część zbiorów ocalała, część została wywieziona.

Przez wiele dziesięcioleci nic się tam nie działo. Dopiero, gdy w 1990 roku nastąpiło zjednoczenie Niemiec, powstał projekt odbudowy Neues Museum. Prace trwały przez wiele lat, potem gromadzono i katalogowano zbiory. Dopiero w 2009 roku nastąpiło ponowne otwarcie tej jednej z najciekawszych placówek muzealnych Berlina.

Bilet normalny do Neues Museum kosztował nas 12 euro. A więc jeżeli zamierzacie odwiedzić jeszcze inne muzea stolicy Niemiec, bardziej będzie się opłacać zakupienie Museum Pass Berlin (bilet ważny 3 dni) za 29 euro. Ta ostatnia opcja otwiera przed Wami podwoje ponad 30 muzeów Berlina.

Egipt

Na początek zagłębiliśmy się w muzealnych piwnicach. Nie dlatego, że tak prowadzi trasa zwiedzania, ale po prostu mieściła się tam szatnia, w której zostawiliśmy ubrania. Kolekcja zgromadzona w tym miejscu, pokazuje codzienne życie mieszkańców Egiptu sprzed tysięcy lat. Pośród jej eksponatów znajdziecie wiele przedmiotów użytku codziennego, począwszy od dzbanów, naczyń, przez zawartość starożytnych toaletek, a kończąc na kulturze grzebalnej.

Wiele figurek umieszczonych na wspólnej podstawie obrazuje życie codzienne tamtej epoki (do łatwych na pewno nie należało). Niskie łukowate sklepienie piwnic i przyciemnione światło potęgowały atmosferę tajemniczości, choć niestety utrudniły nam również wykonywanie zdjęć bez flesza.

Idąc dalej przez Neues Museum poznaliśmy kolejne aspekty życia i historii starożytnego Egiptu. Niewątpliwie dużą rolę odgrywały w tamtych czasach wierzenia. Nie ma się zresztą co dziwić, w końcu władca państwa był przecież uważany za ucieleśnienie boga. A co jak co, ale panteon bogów to Egipcjanie mieli pokaźny.

Wierzenia

Zupełnie jak w wielu innych religiach, w tym w chrześcijaństwie, mieszkańcy Egiptu uważali, że na początku był Nun (czyli chaos). Połączył się on z boginią stworzenia o imieniu Neith. To oni byli protoplastami wszystkich kolejnych bogów. Na początku stworzyli słońce. I tu taka mała dygresja do chrześcijaństwa – słońce było przedstawiane w swoistym triumwiracie: najbardziej znany Ra (bóg słońca), Chepri (bóg wschodzącego słońca) i Atum (bóg zachodzącego słońca).

Jak zawsze musiał być też i czarny charakter. Był nim brat opisanej trójki Apofis (zwany też Apop) przedstawiany często pod postacią… węża. Po nich następowała cała plejada bóstw odpowiedzialnych za najróżniejsze aspekty życia i śmierci. Niektóre z nich prowadziły całkiem „barwne i urozmaicone życie”, chociażby taki Ozyrys.

Na początku był on rolnikiem, uczył ludzi uprawy ziemi. Dzięki temu wszyscy lubili go, bo mieli co włożyć do garnka. Nie podobało się to jego zazdrosnemu bratu, którym był Set – facet od czarnej roboty. Set zabił więc Ozyrysa, poszatkował jego ciało, a następnie wrzucił do Nilu. Wszystkiemu gdzieś zza krzaka, a może chmurki przyglądała się ich siostra Izyda. Jak tylko zły brat zniknął z horyzontu rzuciła się w toń jednej z najdłuższych rzek świata i powyławiała szczątki Ozyrysa. Następnie dzięki swojej mocy poskładała je do kupy i ożywiła.

Niestety nie znalazła jednego z najważniejszych organów boga (i nie mówimy tu o sercu, ani mózgu). Brat Izydy zszedł więc do podziemi, gdzie stał się sędzią zmarłych. A co z zagubionym organem? Bogowie byli ponoć dość płodni, więc Egipcjanie po wsze czasy mogli cieszyć się z urodzaju jaki dawały im wylewy Nilu.

Więcej o bujnym życiu egipskich bogów możecie dowiedzieć się z książek lub internetu. Zachęcamy Was do tego, bo było ono ciekawe i niecodzienne.

Troja

Kolejną częścią Neues Museum którą odwiedziliśmy, była ta, opisująca krainę którą uczeni przez wiele lat wkładali w sferę literackiej fantazji. Wymysłów dość tajemniczego człowieka, będącego według legend synem boga, miał on na imię Melesigenes. Nic Wam to nie mówi? Jego pseudonim literacki brzmiał Homer. Dodamy, że z miejscem, o którym wspominamy, związany jest też Brad Pitt. Teraz dla wielu z Was pewnie stanie się jasne, że piszemy o Troi.

Na pierwsze ślady Troi natknął się pod koniec XIX wieku niemiecki archeolog Johann Ludwig Schliemann. Był to amator, jakich w tamtych czasach krążyło po świecie wielu. Człowiek obdarzony dużą żyłką do interesów, szanowany bankowiec i kupiec, działający na kilku kontynentach.

Według swojej pierwszej żony, był też tyranem. Między innymi to dlatego ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Gdy Schliemann porządnie się już wzbogacił, postanowił spełnić swoje marzenia, którymi były podróże po świecie. I tak zaczęła się jego przygoda z archeologią.

W końcu, po latach poszukiwań odkrył mityczną Troję. Ukradł co się dało i przemycił wszystko do Grecji, kraju pochodzenia swojej drugiej żony. Oczywistym jest, że sprawa się wydała i Johann musiał spłacić rząd turecki. Gdy już to zrobił, swoje znalezisko oddał niedawno powstałemu berlińskiemu muzeum. I tak oto dzięki „złodziejowi” można dzisiaj oglądać eksponaty zgromadzone w Neues Museum.

A co z Troją? Najprawdopodobniej została wybudowana około 3500 lat temu. Według legendy w pracach nad jej powstawaniem pomagali Posejdon i Apollo. A skoro tak, to miasto to musiało robić wrażenie i być obiektem pożądania innych władców. Historia jego zdobycia znana jest chyba wszystkim, bo któż nie słyszał o koniu trojańskim. Z wykopalisk wiemy, że najprawdopodobniej zostało zburzone w XIII w. p.n.e., a potem na całe wieki ślad po nim zaginął.

Pozostałe wystawy

W Neues Museum są nie tylko te dwie wystawy. Wystawiono tam również kolekcje przedstawiające cały przekrój historyczny różnych europejskich i azjatyckich regionów, począwszy od epoki kamienia, a skończywszy na średniowieczu. W jednej z sal obejrzeliśmy wyświetlany na ekranie, kilkunastominutowy film animowany. Ukazywał jak następował rozwój osadnictwa na terenach europejskich – warto go obejrzeć. Nie przejmujcie się, jeśli nie znacie niemieckiego. Nie musicie być poliglotami, film zrozumiały jest nawet dla przedszkolaków.

Chodząc wśród niesamowitych eksponatów zapomnieliśmy o bożym świecie. Kilka godzin zwiedzania zdawało się skurczyć do paru minut i zabrakło nam czasu na pełną penetrację wszystkich miejsc Neues Museum w Berlinie. Jesteśmy pewni, że przy następnej wizycie w tym mieście zawitamy ponownie do tego muzeum. Tym bardziej, że wystawianych jest tam kilka wystaw czasowych, które co rusz się zmieniają. Jeśli będziecie się tam wybierali zarezerwujcie sobie dużo czasu.

A na zakończenie, pokażemy Wam jeszcze jedno miejsce, w którym można znaleźć sztukę.

Metro w Berlinie

Przemieszczając się po stolicy Niemiec metrem czasami specjalnie wysiadaliśmy na stacjach, które nie miały doprowadzać nas do konkretnego celu. To one stawały się punktem, który chcieliśmy zobaczyć. Zresztą spójrzcie sami.

Spodobały się Wam zakamarki tego berlińskiego muzeum? Spójrzcie na inne atrakcje, które proponujemy Wam zobaczyć w stolicy Niemiec.

Jedna uwaga do wpisu “Berlin – Neues Museum – spacer po Egipcie i Troi

Dodaj komentarz