Spacer po Tarnowie

Jak już wiecie z poprzedniego tekstu w jeden z weekendów wybraliśmy się do Tarnowa, miasta multikulturowego, często pomijanego na turystycznych ścieżkach. Dzisiaj pokażemy Wam kolejną porcję jego atrakcji.

Kościół Świętej Rodziny i fontanna

Po przyjeździe na dworzec kolejowy ruszyliśmy w kierunku centrum. Pierwszą atrakcją, jaką chcieliśmy zobaczyć, był wybudowany na początku XX wieku neogotycki Kościół pw. Świętej Rodziny. Fundatorami była książęca rodzina Sanguszków wywodząca się z terenów litewskich, a spokrewniona z naszym wielkim królem Władysławem Jagiełłą. Był to dar dla księży misjonarzy ze zgromadzenia św. Wincentego a Paulo, którzy do tej pory zajmowali świątynię pod wezwaniem NMP na Burku (będzie o niej mowa w kolejnym tekście).

Niestety, w świątyni odbywała się msza, która dopiero co się zaczęła. Biorąc pod uwagę limit czasowy, jaki mieliśmy przeznaczony na zwiedzenie miasta, postanowiliśmy wrócić tu później. Kościół znajduje się blisko Fontanny z Układem Słonecznym, więc ruszyliśmy ją zobaczyć. Prawdę mówiąc, wybudowana w 2010 roku budowla nie powala na kolana i spodziewaliśmy się większego efektu „wow”.

Brama Seklerska i przyjaźń polsko-węgierska

Idąc dalej w kierunku rynku ulicą Krakowską, zatrzymaliśmy się na chwilę przy stojącym przy niej pomniku mężczyzny w kapeluszu. Upamiętnia on Andrzeja Małkowskiego, założyciela skautingu polskiego, twórcy pierwszej książki harcerskiej opisującej zalety wstępowania do tej organizacji. W późniejszych latach był żołnierzem Legionów Polskich, a później porucznikiem Wojska Polskiego. Zginął w 1919 roku w wyniku katastrofy statku, który wpadł na minę podczas wypełniania misji zleconej mu przez gen. Józefa Hellera.

Około stu metrów dalej po lewej stronie ulicy Krakowskiej znajduje się Skwer Sandora Petofiego, do którego prowadzi droga przez Bramę Seklerską. To właśnie na jej podziwianiu przeważnie kończy się zwiedzanie tego miejsca. Warto jednak poświęcić parę minut i przejść się przez cały niewielki park upamiętniający przyjaźń narodów polskiego i węgierskiego oraz ich wspólną walkę o wolność. Sama instalacja została przekazana mieszkańcom Tarnowa dość niedawno, bo w roku 2001.

Jeśli zastanawiacie się, co oznacza jej nazwa, to już spieszymy z wyjaśnieniami. Seklerzy byli ludem zamieszkującym najbardziej wysunięte na wschód tereny Królestwa Węgierskiego. Jednocześnie przez wieki słowo to było równoznaczne z określeniem szlachty. Brama nie posiada zamykanych skrzydeł, co ma symbolizować gościnność Madziarów.

Pomniki, kamienice i ławeczka

Tak spacerując wśród pięknych kamienic, dotarliśmy w końcu do rozwidlenia dróg. Nie ruszyliśmy jednak bezpośrednio w kierunku Rynku, a skręciliśmy w lewo w ulicę Wałową, będącą obecnie największym deptakiem miasta. Po paru krokach stanęliśmy przed pomnikiem króla Władysława Łokietka. Co go łączy z tym miejscem? To właśnie on w 1330 roku dokonał lokacji Tarnowa.

Kawałek dalej wznosi się jedna z najbardziej okazałych kamienic ulicy Wałowej. Dziś mieści się w niej siedziba Banku Pekao S.A., ale nie tylko. To również tam znajduje się Sala Lustrzana, w której odbywa się wiele ważnych dla miasta imprez kulturalnych. Na ścianach XIX-wiecznego budynku wiszą liczne tablice upamiętniające znaczące w historii wydarzenia, jak choćby z 30 października 1919 roku, kiedy to Rada Miasta przyjęła uchwałę o podporządkowaniu się Rządowi Polskiemu w Warszawie czy upamiętniająca miejscowych żołnierzy Armii Krajowej.

Jednak to nie ten budynek przykuł naszą uwagę, a znajdująca się pod nim ławeczka okalająca drzewo. Przysiadły na niej trzy osoby, każda z nich wpatrzona jest w inną stronę, a obok nich znajdują się niewielkie skrzynki. Ludźmi, którzy trwają pod drzewem są: Zbigniew Herbert, Agnieszka Osiecka i Jan Brzechwa. Prawdziwe skarby znajdują się jednak w skrzynkach, do których kluczyki można dostać w pobliskiej pizzerii, a są nimi tomiki wierszy naszych poetów. Naszym zdaniem dość ciekawy sposób na propagowanie czytelnictwa.

Tuż obok wznoszą się dwa kolejne pomniki. Pierwszy upamiętnia nieznanego żołnierza poległego w latach 1914-1920, drugi to pomnik Kazimierza Brodzińskiego, poety uważanego za najwybitniejszego polskiego przedstawiciela XVIII-wiecznej literatury polskiej.

Idąc dalej ulicą Wałową, spostrzegliśmy kamienicę z dużym napisem City. Dziś mieści się w niej bank, ale pierwotnie na początku XX wieku, kiedy to powstała, pełniła rolę ekskluzywnego hotelu i restauracji. Budynek ten wzniosła rodzina Ester i Majer Weissowie, byli oni jednymi z najbardziej poważanych mieszkańców miasta wyznania mojżeszowego.

Graffitti i Muzeum

Stąd niepozorną uliczką, ozdobioną miejskim graffiti ruszyliśmy w kierunku Rynku, gdzie w budynku ratuszowym mieści się ciekawa ekspozycja muzealna. Jej zbiory uważane są za jedną z najlepszych ekspozycji w Polsce. Znajdziemy tam bogatą kolekcję różnego rodzaju broni, zarówno tej używanej do polowań, jak i wojskowej, sprzęty używane w bogatych domach szlacheckich czy też sporą kolekcję malarstwa portretowego (prezentującą głównie członków rodziny księcia Sanguszki). Żałowaliśmy jedynie, że ze względów bezpieczeństwa wejście na wieżę jest niedostępne aż do odwołania (czyt. naprawy zabytkowych schodów).

Bazylika Katedralna Narodzenia NMP

Gdy wyszliśmy ponownie na Rynek i spojrzeliśmy na zegarek, ruszyliśmy w kierunku Bazyliki Katedralnej Narodzenia NMP. Jest to dość okazały kościół z 72 metrową wieżą, który został wybudowany w XIV wieku. Główne wejście do niego znajduje się jakby z tyłu i to właśnie nim warto wejść, mimo że wygodniej to zrobić jednym z bocznych. Zanim jednak zagłębiliśmy się we wnętrzach tej budowli, obeszliśmy ją dookoła. Warto to zrobić, choćby dla ciekawych wrażeń architektonicznych. W okalających kościół budynkach znajduje się m.in. Muzeum Diecezjalne (do którego nie zajrzeliśmy z powodu przerwy w oprowadzaniu – swoją drogą dla nas niezrozumiałej, w końcu był środek dnia) czy Dom Mikołajowski, będący jednym z najstarszych zachowanych budynków w Tarnowie.

Gdy już weszliśmy do środka świątyni, zaczęliśmy podziwiać liczne umieszczone w nim pomniki i ołtarze. Na szczególną uwagę zasługuje znajdujący się w głównej nawie nagrobek Ostrogskich, wysoki na ponad 12 metrów. Naprzeciw niego znajduje się inny, bardziej prosty w wykonaniu, ale nie mniej monumentalny pomnik Tarnowskich.

Po wyjściu z tarnowskiej katedry udaliśmy się do dzielnicy żydowskiej, ale o tym jak i innych atrakcjach miasta opowiemy Wam już w następnym tekście.

Dodaj komentarz