spacer po hanoi - cytadela cesarska thang long

Spacer po Hanoi – uporządkowany chaos

Stolica Wietnamu jest wyrazista i budzi mieszane uczucia. Dla jednych brudna, głośna i chaotyczna, dla innych totalnie fascynująca. Miasto pełne życia 24 h na dobę, w którym na ok. 6,5 mln mieszkańców przypada 5 mln skuterów. Zapraszamy na spacer po Hanoi i poznanie jego charakteru, problemów i wyjątkowych atrakcji.

Hanoi

Światła neonów, które w dzień wyglądają trochę tandetnie i kiczowato, w nocy tworzą niespotykaną atmosferę. Kilkadziesiąt kabli elektrycznych układa się w spirale lub dziwne pętle ponad głowami przechodniów. Ludzie po pracy zakładają dresy-piżamy i spędzają czas pod domem, bawiąc się z dziećmi i rozmawiając z sąsiadami. Zapomnij w tym miejscu o punktualności. Tutaj wszystko niesie w sobie odrobinę chaosu i normalne jest czekanie. Ale nie złościsz się zbytnio, tylko wrzucasz na luz i z uśmiechem odpowiadasz Wietnamczykom: „Xin chao!”.

Renia ma szczególny sentyment do tego miasta. To tu mieszkała i pracowała przez 6 miesięcy. Zobaczmy więc tę intrygującą metropolię jej oczami. Zaczniemy inaczej, bo od życia codziennego i klimatu miasta, a najważniejsze atrakcje zostawimy sobie na koniec.

Ruch uliczny podnoszący ciśnienie

Po 14 h podróży z Hue nocny autobus zatrzymał się w końcu w Hanoi. Pierwsze wrażenie z tego miasta związane jest najczęściej z szalonym ruchem ulicznym. Jak tu przejść przez ruchliwą ulicę?! Pierwszego dnia Renia grzecznie stała na czerwonym świetle, które w ogóle nie zmieniało się na zielone. W końcu jakiś Wietnamczyk zlitował się, podszedł i sam z siebie przeprowadził ją przez ulicę. Wytłumaczył też, że na ulicach w Wietnamie obowiązuje kilka zasad.

Po pierwsze, nie czekamy na zielone światło, tylko przechodzimy wolno i płynnie przez ulicę. Pojazdy Cię omijają i uchodzisz z życiem. Po drugie, panuje zasada „kto większy, ten ma pierwszeństwo”. Czyli lepiej przepuścić większe samochody, autobusy i ciężarówki. Po trzecie, autobusy miejskie (przynajmniej w Hanoi) nie zatrzymują się na przystankach, a jedynie zwalniają. Pasażerowie muszą zdążyć wskoczyć i wyskoczyć z pojazdu. Niesamowite, że staruszkowie też dają radę, oczywiście z pomocą innych pasażerów. Wewnątrz autobusu panują określone zasady. Kupujesz bilet u biletera, który jest niejako panem i władcą w autobusie. To on pokazuje, kto ma się przesunąć, przesiąść, by ktoś inny wsiadł czy usiadł. Dba o porządek. I po czwarte, rozkłady autobusowe mijają się z prawdą, więc musisz uzbroić się w cierpliwość, aż autobus przyjedzie.

W tym chaosie na ulicach istnieje pewna logika, co Renia dostrzegła dopiero po pewnym czasie. Co więcej, przez pół roku widziała tylko jedną poważniejszą stłuczkę. Znajomi Wietnamczycy mówili, że jeśli już dochodzi do wypadku z udziałem skutera, to często jest on tragiczny. Chodzi przede wszystkim o obrażenia głowy, bo kaski są tu wątpliwej jakości.

Życie codzienne w Hanoi

Wietnamczycy mają jeden niezawodny sposób, by świętować urodziny, rocznice, rozpoczęcie i zakończenie roku czy zwykłe spotkanie z przyjaciółmi. Jest nim karaoke, które naprawdę kochają i – trzeba przyznać – mają głos. Obcokrajowcy czują się lekko zażenowani, próbując po raz pierwszy tej formy rozrywki, podczas gdy mieszkańcy stolicy czują się jak ryby w wodzie. Bary karaoke stoją często jeden przy drugim.

Ciekawe pod względem architektonicznym są domy wietnamskie. Warto wybrać się na spacer po Hanoi w mniej turystycznych dzielnicach i zobaczyć na własne oczy, jakie są wąskie i wysokie. Na ostatnim piętrze bardzo często umieszczone są ołtarzyki, najczęściej upamiętniające bliskich zmarłych z rodziny. Zapala się dla nich kadzidełka i ofiarowuje owoce, słodycze, a nawet papierosy czy alkohol. Kult przodków jest wciąż pielęgnowany, a więzi społeczne stanowią wielką wartość w Wietnamie.

Hanoi to też idealna kraina dla zakupoholików. Świetne materiały, egzotyczne przyprawy i słodycze czy orientalne ozdoby do mieszkania kuszą swoim wyglądem i często ceną. Polecamy dzielnicę Old Quarter, którą opisujemy niżej. W tym mieście nie ma kiosków, ale jeśli skończyły Ci się zapałki czy klapki, możesz wyjść z domu i zaraz spotkasz ulicznego sprzedawcę. Fajnym rozwiązaniem jest też rozkład ulic. Jeśli potrzebujesz kupić buty, idziesz na ulicę X, jeśli plecak czy torbę – ulicę Y. Oczywiście, wiele z tych produktów to podróbki znanych marek, często nie najlepszej jakości (Renię obtarł do krwi plecak po zaledwie weekendowym trekkingu). Bardzo łatwo zgubić się w tym gąszczu alejek i podobnych do siebie towarów. Sklepikarze handlują od wczesnego poranka do późnych godzin nocnych.

Miasto to jest niejako królestwem plastiku. Normalnym widokiem są Wietnamczycy siedzący na małych plastikowych krzesełkach przy niskich plastikowych stołach w barach ulicznych. Turyści biorący z nich przykład jedzą w takich miejscach, popijając tanią herbatę i łuskając słonecznik. Leniwie mijają wieczory w gronie znajomych i rodziny. Więcej o jedzeniu przeczytacie w artykule o atrakcjach Wietnamu.

Bolączki Hanoi

Dużym problemem jest zanieczyszczone powietrze, przez co dłuższy spacer po Hanoi nie należy do najprzyjemniejszych. Przez pół roku życia w stolicy Renia widziała słońce zaledwie 2 dni (!) i ani razu czystego nieba lub pełnego gwiazd. Nad głowami zawsze unosiły się jakby chmury, a w rzeczywistości był to smog. Wiele osób nosi specjalne maseczki, które mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Renia musiała przestać biegać, bo po pierwsze nie było ścieżek czy chodników (a po ulicy jogging nie jest bezpieczny), po drugie po treningu czuła dziwny ciężar w płucach. Właśnie przez zły stan powietrza, który jest problemem w tej części świata.

Naciąganie obcokrajowców jest niestety popularne, szczególnie w dzielnicach turystycznych. W sklepach i na targowiskach warto się targować, bo Wietnamczycy podają zawsze wyższą cenę. Nawet jeśli umówicie się z taksówkarzem na konkretną stawkę przed jazdą i tak ją podniesie, gdy dotrzecie na miejsce. Renia największe problemy miała z taksówkami-skuterami (tzw. xe om), bo albo nie znali trasy, albo wykłócali się o większą kwotę na koniec. Zdarzali się też w porządku, ale uczulamy na takie sytuacje.

Miasto to przyciąga rokrocznie urlopowiczów z całego świata. Niesie to za sobą też tą ciemniejszą stronę turystyki. Wielu ludzi przyjeżdża, by się zabawić. Jest tanio i daleko od domu. Kwitnie prostytucja, alkohol i inne używki są łatwo i tanio dostępne. Co trzeba jednak podkreślić, jest bezpiecznie. Renia – jako blondynka z niebieskimi oczami, a więc rzucająca się w oczy – czuła się bezpiecznie przez cały pobyt. Zaczepek doświadczała najczęściej ze strony pijanych obcokrajowców, natomiast Wietnamczycy wręcz troszczyli się o nią i z chęcią pomagali.

Główne atrakcje w Hanoi

Kontynuujmy spacer po Hanoi, ale tym razem z punktu widzenia turysty. Dokąd warto się wybrać, gdy spędzamy w stolicy weekend lub kilka dni? Oto garść naszych propozycji.

Old Quarter

Jeśli chcecie poczuć pulsujący klimat miasta, zacznijcie zwiedzanie Hanoi od tego miejsca. Nazywane jest ono historycznym sercem stolicy. Stare miasto charakteryzuje się połączeniem kolonialnej zabudowy z wietnamskimi wzorami. Wyróżnia się wąskimi uliczkami, w których kwitnie handel od 1000 lat. Świetna lokalizacja, gdy chcecie skosztować lokalne jedzenie, kupić pamiątki lub przyprawy. W weekendy jedna z uliczek zamienia się w nocny market.

Dobrym punktem orientacyjnym w tej dzielnicy jest jezioro Hoan Kiem, wokół którego toczy się aktywne życie mieszkańców. Jest to miejsce spotkań, randek, odpoczynku, a nawet uprawiania porannych ćwiczeń typu tai chi. Jezioro to kojarzy się przede wszystkim z charakterystycznym czerwonym mostem (Most Wschodzącego Słońca, The Huc), który prowadzi do znajdującej się na wyspie świątyni Ngoc Son (Świątynia Nefrytowej Góry). Budowla pochodzi z XVIII wieku i znajduje się w północnej części zbiornika. Z kolei na południu majestatycznie wyrasta z kolejnej wyspy Żółwia Wieża (Thap Rua).

Z jeziorem Hoan Kiem związana jest pewna legenda. Otóż w połowie XV wieku niebiosa podarowały Ly Thai To (Le Loi) magiczny miecz. Ów władca użył go, by raz na zawsze wygnać Chińczyków ze swojego ukochanego Wietnamu. Dzień po bitwie Le Loi płynął spokojnie łodzią, gdy nagle tuż przed nim wynurzył się gigantyczny złoty żółw. Stwór złapał magiczny miecz i zniknął w głębinach jeziora. Wielki żółw nie zatrzymał go jednak dla siebie, a oddał miecz boskim właścicielom. Od tej pory jezioro znane jest jako Ho Hoan Kiem, czyli Jezioro Zwróconego Miecza.

Świątynie godne uwagi

Świątynię Literatury (Quoc Tu Giam) dzielą zaledwie 2 km od jeziora Hoan Kiem. Budowla ta zainteresuje miłośników historii i… spokoju. Jest ona uważana za najpiękniejszą świątynię w Hanoi. Przechadzając się leniwie po pięciu dziedzińcach i ogrodach z oczkami wodnymi możecie podziwiać tradycyjną architekturę pochodzącą z XI wieku wraz z charakterystycznymi zadaszonymi bramami. To w tym miejscu działał kiedyś uniwersytet, na którym studiowano nauki Konfucjusza. W 1484 roku cesarz Le Thang Tong zapoczątkował tradycję budowy pionowych płyt z inskrypcją, aby upamiętnić osoby, które otrzymały doktorat. Co ciekawe, każda z 82 steli stoi na… kamiennym żółwiu.

Szukacie jedynej w swoim rodzaju pagody? Sprawdźcie Pagodę na Jednej Kolumnie, czyli Chua Mot Cot (One Pillar Pagoda). Budowla pochodzi z XI wieku i nawiązuje swoim kształtem do kwiatu lotosu jako symbolu czystości wyrastającego z otchłani smutku i rozpaczy.

Znajomi Wietnamczycy opowiedzieli Reni, że 15-ego dnia oraz pod koniec każdego miesiąca w pagodach odbywają się msze buddyjskie, które wyglądają zupełnie inaczej niż znane nam uroczystości religijne. Ludzie gromadzą się i modlą, a także składają ofiary Buddzie. Dlatego nie zdziwcie się, jeśli na ołtarzach zobaczycie smakołyki, owoce, kwiaty, pieniądze, papierosy czy alkohol.

Spacer po Hanoi pozwoli Wam zauważyć, że w stolicy nie znajdują się jedynie pagody. Ważną świątynią jest katolicka Katedra św. Józefa. Jeśli zobaczycie neogotycki kościół z prostokątnymi dwiema wieżami, zegarem pośrodku i pięknym ołtarzem, to trafiliście na miejsce.

Mauzoleum Ho Chi Minha

Innym charakterystycznym punktem jest  Mauzoleum Ho Chi Minha, miejsce niemal święte dla wielu Wietnamczyków. Możecie spodziewać się samego władcy – zmumifikowanego i leżącego w szklanym sarkofagu od 1969 roku. Zadziwiające jest, jak wielu żołnierzy strzeże „Wujka Ho” oraz widok tłumów odwiedzających go każdego dnia. Fotografowanie, jak i nieodpowiednie ubranie (m.in. krótkie spodnie i bluzki odkrywające ramiona) są w tym miejscu całkowicie zabronione. Zostaniecie w środku poproszeni o zdjęcie nakryć głowy, zachowanie powagi, a Wasze rzeczy zostaną prześwietlone.

Niedaleko mauzoleum znajdują się ambasady różnych państw, które zajmują domy z epoki kolonizacji francuskiej. Warto wybrać się na spacer po Hanoi również w tej dzielnicy i obejrzeć prawdziwe architektoniczne perełki.

Ciekawe muzea

  • Muzeum Kobiet – to muzeum Renię szczególnie zainteresowało. Ekspozycje w interesujący sposób opowiadały o życiu codziennym, tradycji i historii kobiet w Wietnamie. Ich rola zmieniała się na przestrzeni lat – od życia plemiennego do kobiet-żołnierzy. Na każdym kroku znajdziecie fantastyczne zdjęcia płci pięknej i przepiękne oryginalne stroje różnych grup etnicznych
  • Muzeum Etnograficzne – jeśli interesuje Was życie grup etnicznych żyjących w Wietnamie, wybierzcie się koniecznie do tego muzeum. Dowiecie się, jak wyglądają ich domy (makiety i autentyczne domostwa), barwne stroje, zwyczaje, przedmioty życia codziennego oraz jak bardzo zróżnicowana jest ich religia
  • Więzienie Hoa Lo – smutna historia, która powinna pozostać w pamięci pokoleń. Ekspozycje w więzieniu, ironicznie określanego przez Amerykanów podczas wojny w Wietnamie jako „Hanoi Hilton”, opowiadają o trudnej walce Wietnamczyków o odzyskanie niepodległości spod władzy Francuzów. Wśród narzędzi tortur znajdziecie oryginalną gilotynę pochodzącą z Francji, która służyła do likwidacji wietnamskich działaczy walczących z kolonizatorami.

Pozostałe atrakcje

  • Teatr lalek na wodzie (Thang Long Water Puppet Theatre) – unikatowy spektakl dla dzieci i dorosłych. Nawiązuje do ponad 1000-letniej tradycji występów na terenach wiejskich w północnej części Wietnamu. Połączenie muzyki na żywo, pięknego śpiewu, barwnych strojów, ognia i wody oraz kolorowych drewnianych lalek jest wyjątkowe. Obudź w sobie dziecko i wybierz się do baśniowego świata legend. Nawet nie znając wietnamskiego (przedstawienie odbywa się w tym języku), będziecie się świetnie bawić. Informacje o godzinach występów i cenie biletu znajdziecie na tej stronie
  • Cytadela Cesarska Thang Long – wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, gratka dla pasjonatów czasów minionych, militariów i prac wykopaliskowych. Cytadelę zbudował cesarz Gia Long i służyła jako siedziba władców Wietnamu od XI do XVIII wieku
  • West Lake (Ho Tay) – największe jezioro w Hanoi leży na północ od mauzoleum. Wokół niego znajduje się wiele restauracji kuszących owocami morza, kawiarenek z lodami, hoteli i ścieżek pieszo-rowerowych. Możecie też wynająć rower wodny w kształcie łabędzia-kaczki (dużo par spędza tak randki). Gdy będziecie w okolicy, koniecznie spróbujcie Banh Tom Ho Tay – chrupiącego ciastka z krewetką, które można dostać tylko nad tym jeziorem. Fajna alternatywa na spacer po Hanoi z dala od centrum i w spokojniejszej atmosferze.

Stolica Wietnamu ma w sobie coś niezwykłego. Pulsująca metropolia, która nigdy nie śpi. To w tym miejscu orientalna dostojność dawnej Azji łączy się z azjatyckim dynamicznym tempem i nowoczesnością. Spacer po Hanoi wśród milionów skuterów jest ciekawym przeżyciem, którego warto doświadczyć. W następnym artykule wyjedziemy poza stolicę.

15 uwag do wpisu “Spacer po Hanoi – uporządkowany chaos

  1. Do teraz, jak mnie ktoś pyta, jaka była najodważniejsza rzecz, którą w życiu zrobiłam, odpowiadam, że wycieczka rowerowa po Hanoi 😀 Z tym ruchem ulicznym trafiliście w sedno – najważniejsze, to iść, nie zatrzymywać się i nie wykonywać nieoczekiwanych ruchów 😉
    Bardzo fajny i kompleksowy tekst!

  2. Ten wszechobecny plastik widoczny też jest na zdjęciach. Plastikowe miski, stoliki, krzesełka, koszyki… Aż serce boli.

Dodaj komentarz