pomnik w kształcie sznura na tle kamienic

Ostrowiec Świętokrzyski – weekend w świętokrzyskim

Ostrowiec Świętokrzyski – mimo że pomijany w przewodnikach – bardzo miło nas zaskoczył. To tam zobaczyliśmy pierwszą polską cukrownię, całą masę street art’u, postapokaliptyczne budynki huty, jedno muzeum oraz kilka innych ciekawych miejsc. W naszej eksploracji pomagali nam ochroniarze oraz… zakonnice. Przekonaliśmy się po raz kolejny, że czasami warto zejść z utartych szlaków.

Dworzec kolejowy i okolice

Do oddalonego od Kielc o około 60 km Ostrowca Świętokrzyskiego dotarliśmy jednym z porannych pociągów. Koszt takiej podróży wyniósł nas 9,50 zł od osoby. Można oczywiście dojechać również autobusem (i to nawet szybciej), ale my chcieliśmy zacząć zwiedzanie od dworca kolejowego.

Został on wybudowany w drugiej połowie XIX wieku i otworzono go z dużą pompą. Wyobraźcie sobie, że kolej do pobliskiego i znanego wszystkim Sandomierza podłączono dopiero 30 lat później. I zupełnie tak jak w przypadku Skarżyska-Kamiennej spowodowało to znaczny rozwój przemysłu w tym rejonie.

Dzisiaj niestety Ostrowiec Świętokrzyski ma zamknięty i niszczejący dworzec, który zamiast zachwycać bardziej straszy. Nie widać tam tłumów spieszących się i podekscytowanych podróżnych. Czasami tylko ktoś przejdzie po kładce przerzuconej nad torami. My też tak uczyniliśmy. I to był strzał w dziesiątkę. Tuż za nią zobaczyliśmy ciągnący się wzdłuż torów mur, a na nim to co bardzo lubimy – nieskrępowaną szablonami reklam sztukę uliczną.

Wszyscy zachwycają się wielkimi muralami malowanymi na ścianach budynków, aby upiększyć miasta. Nam też się one podobają, więc staramy się je oglądać i uwieczniać na fotografiach. Zaglądamy jednak też w miejsca, które wydają się być głosem ulicy. Spójrzcie na zdjęcia poniżej i doceńcie umiejętności twórców tego street art’u.

W drodze do centrum

Tuż za pięknie udekorowanym murem skręciliśmy w lewo i ruszyliśmy w stronę centrum Ostrowca Świętokrzyskiego.

Poczta Polska

Po kilku minutach marszu dotarliśmy pod stary budynek Poczty Polskiej. Zachwycił on nas swoim wyglądem. Szczególne wrażenie zrobiły wysokie i okazałe kolumny frontonu. Wybudowano go w drugiej połowie lat 20-tych XX wieku. Przez długi czas był on najbardziej okazałą perełką architektury w mieście.

Przed II wojną światową nad wejściem dumnie prężył swoją pierś orzeł, niestety dziś próżno go tam szukać. W czasie gdy Ostrowiec Świętokrzyski został włączony do Generalnej Guberni, hitlerowskie władze nakazały zniszczyć wszelkie symbole narodowe. Kilka lat temu został rzucony pomysł, aby nasze godło powróciło na dawne miejsce. Niestety do dnia dzisiejszego nie udało się go zrealizować, ponieważ nie wiadomo, jak dokładnie wyglądał umieszczony tu nasz historyczny znak.

Kino i park

Tuż obok znajdują się budynki kulturalne, które swoimi reklamami przywodzą na myśl czasy sprzed kilkudziesięciu lat. W jednym z nich podczas II wojny światowej mieściło się kino (dziś zresztą też). Puszczano w nim wiele propagandowych filmów. Ostrowiec Świętokrzyski, jak i okoliczne tereny, był w tamtych czasach prężnym ośrodkiem walki z okupantem, dlatego też nasi bojownicy postanowili to ukrócić i przeprowadzili zuchwałą akcję, w wyniku której zniszczono większość sprzętu wymaganego do projekcji.

Tuż za kinem aby ukryć się przed silnym słońcem, skręciliśmy w kierunku drzew dających trochę cienia. I tak znaleźliśmy się w Parku Miejskim im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jego koncepcja i budowa miały miejsce w 1926 roku, choć wtedy był mniejszy. Do swoich dzisiejszych rozmiarów rozrósł się około 30 lat później. Tak jak dawniej pracownicy zakładów przemysłowych spacerowaliśmy alejkami i koiliśmy się otaczająca nas zielenią i szumem wody. Podczas tej wędrówki minęliśmy plac zabaw, skatepark czy muszlę koncertową. Jednak najbardziej naszą uwagę przyciągały licznie poustawiane tam pomniki, nawiązujące do historycznych wydarzeń związanych z miastem.  

Kościół św. Michała Archanioła

Po chwili oddechu pośród cienia i zieleni skierowaliśmy się w kierunku pochodzącego z początku XVII wieku kościoła pod wezwaniem świętego Michała Archanioła. Gdy tam dotarliśmy, odbywała się w nim msza. Czas do jej zakończenia przeznaczyliśmy na obejście kościoła dookoła. Przed budynkiem znajduje się bowiem kilka kolejnych miejsc pamięci narodowej. Upamiętniają one m.in.: walczących w Powstaniu Styczniowym, żołnierzy Armii Krajowej, tragicznie zmarłego za walkę z komunizmem ks. Jerzego Popiełuszkę czy też ginących w czasie I i II wojny światowej członków Związku Strzeleckiego.

Po zakończeniu ceremonii mogliśmy wejść do środka kolegiaty (bo taką funkcję obecnie sprawuje kościół św. Michała Archanioła), aby spokojnie podziwiać piękno tego miejsca. Okazało się jednak, że wszystkie światła zostały już wygaszone. Jak to często w podróżach bywa, mieliśmy jednak szczęście. Natknęliśmy się na siostrę zakonną, która po chwili rozmowy z nami zgodziła się na włączenie oświetlenia. Dzięki jej uprzejmości mogliśmy poza obejrzeniem ciekawych wnętrz zrobić również kilka zdjęć.

Ostrowiec Świętokrzyski – Rynek

Kilka kroków od kolegiaty znajduje się spory rynek miejski. Otoczony jest on ciągiem kamienic, których część pochodzi z połowy XIX wieku. Znaleźć tam też można kolejny, bardzo ciekawy w swojej formie pomnik. Upamiętnia on zamordowanych 30 września 1942 roku mieszkańców Ostrowca Świętokrzyskiego. Na przeciwległym końcu rynku znajduje się stosunkowo niedawno postawiona fontanna oraz oryginalna róża wiatrów w formie kuli ziemskiej. Kilka chwil powłóczyliśmy się po tym miejscu, zapoznaliśmy się też z czasową wystawą plenerową opisującą wydarzenia, które miały miejsce w radomskim „Walterze” w 1976 roku, kiedy to robotnicy wyszli na ulice protestować przeciwko drastycznym podwyżkom cen żywności.

Częstocice

Po pewnym czasie ruszyliśmy w kierunku dzielnicy o nazwie Częstocice, która kiedyś była wsią leżącą poza granicami Ostrowca Świętokrzyskiego.

Cukrownia

W 1825 roku hrabia Henryk Łubieński rozpoczął budowę pierwszej na terenach Królestwa Polskiego cukrowni i już po roku mógł zacząć produkcje tego cennego surowca. To właśnie tak zaczęła się era polskiego cukrownictwa. Na początku urządzenia były napędzane za pomocą kieratu. Jak sobie możecie wyobrazić, nie było to zbyt efektywne. Dopiero po szesnastu latach unowocześniono linię produkcyjną, wyposażając ją w urządzenia parowe. I tak wytwarzano tam cukier aż do 2005 roku. Dzisiaj mury okalające ten zakład produkcyjny przyozdabiają dzieła sztuki ulicznej.

Hutnictwo

Ostrowiec Świętokrzyski to jednak nie tylko cukier. Chyba nawet bardziej miasto to jest znane z przemysłu ciężkiego. Przez wiele lat było znanym ośrodkiem hutniczym. Dzisiaj wiele budynków straszy chylącymi się ku upadkowi murami, obdrapaną farbą i powybijanymi szybami. Do ich wnętrz i na okoliczne latarnie wdarła się już przyroda. Nie udało nam się zrobić tam zbyt wielu zdjęć, gdyż miło acz stanowczo zostaliśmy poproszeni przez ochronę o opuszczenie „postapokaliptycznych” terenów.

Kościół Najświętszego Serca Jezusowego

Niedaleko zabudowań cukrowni znajduje się drewniany Kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego. Wybudowano go w 1932 roku w stylu zakopiańskim. Urzeka on prostotą wykonania oraz przepięknymi, choć dość surowymi wnętrzami. Gdy tam zajrzeliśmy, naszą uwagę przykuły kolory obrazów wiszących na ścianach. Natomiast cała wnęka przy ołtarzu odznaczała się od reszty pięknym granatem.

Bliskość terenów przemysłowych oraz „dzielnicy hutniczej” spowodowały, że wielu miejscowych nazywa go „kościołem hutniczym”. Przed Kościołem Najświętszego Serca Jezusowego znajduje się pomnik ofiar zbrodni katyńskiej.

Pałac Wielopolskich – Muzeum Historyczno-Archeologiczne

Ostrowiec Świętokrzyski, a właściwie Częstocice, mają jeszcze jeden obiekt, który warto odwiedzić. Pod koniec XIX wieku warszawscy bankierzy polubili te okolice i postanowili wybudować tam pałac. Dziś znany jest on pod nazwą Pałacu Wielopolskich, choć w jego posiadanie weszli oni poprzez małżeństwo. Maria zd. Laski (córka bankiera) zaręczyła się z hr. Zygmuntem Wielopolskim w 1886 roku i to realnie od tego momentu Wielopolscy zaczęli stąd prowadzić swoją politykę.

Pałac ma też swoje wojenne historie. Pod osłoną mieszkań dla urzędników Zakładów Ostrowieckich żołnierze AK wytwarzali w nim granaty bojowe. Dopiero 1944 rok zakończył tę działalność. To wtedy Niemcy urządzili tam szpital wojskowy. Po wojnie następowała dewastacja budynku. Dopiero w 1966 roku przekazano i otwarto w tym miejscu Muzeum Regionalne, które dziś nazywane jest Muzeum Historyczno-Archeologicznym.

Nam udało się obejrzeć całą kolekcję jeszcze przed remontem. Obecnie dobiega on już końca i mamy nadzieję, że i Wam się to uda. A eksponatów jest naprawdę sporo i możecie dzięki nim poznać historie opowiadające o świetności miasta i okolic. Dowiecie się, jak żyli możni tamtych czasów i oczami wyobraźni będziecie mogli przenieść się w minioną epokę. Jeśli nie chcecie czekać lub macie ochotę zobaczyć, czego się spodziewać, zajrzyjcie na zamieszczone poniżej zdjęcia.

Muzeum było ostatnim punktem naszej weekendowej wycieczki. Ostrowiec Świętokrzyski pożegnał nas piękną pogodą, pozostawiając na naszych ustach szerokie uśmiechy. Jeśli będziecie w tych okolicach, to koniecznie zajrzyjcie do tego miasta, nie będziecie żałować.

 

8 uwag do wpisu “Ostrowiec Świętokrzyski – weekend w świętokrzyskim

  1. Bardzo ciekawe miejsce, nigdy tam nie byłam. A opis zachęcający. Najbardziej zainteresował mnie drewniany kościołek, mam słabość do tych małych świątyń, gdzie naprawdę czuje się wieź między ludźmi, a Bogiem 🙂

  2. Byłam w tym roku w Ostrowcu 😀 Ale udało mi się zaliczyć tylko rynek 😀 Muszę przy następnej okazji wybrać się obejrzeć pozostałe atrakcje które wyróżniłeś 😀

  3. Fajnie 🙂
    Ale ten reportaż tylko potwierdza moją tezę, że każde miasteczko czy wioska ma coś do zaoferowania, tylko czasem tzreba mocniej poszukać. A tu całkiem niezłe nagromadzenie ciekawych miejsc.

Dodaj komentarz