Charlottenburg - Berlin Zachodni

Berlin zachodni – Charlottenburg i świat zwierząt

Wybraliśmy się do miasta, które przez dziesięciolecia podzielone było murem. Z jednej strony był kapitalistyczny Berlin Zachodni, z drugiej komunistyczny Berlin Wschodni. Dzisiaj to jedno prężnie działające miasto. W kolejnych tekstach będziemy chcieli przybliżyć je Wam bardziej. Zaczynamy od zachodniej strony niemieckiej stolicy.

Dojechaliśmy do Berlina

Do stolicy Niemiec wybraliśmy się tym razem autobusem. Po kilkugodzinnej nocnej jeździe autokarem z Krakowa, która kosztowała nas jedynie ok. 50 złotych od osoby, wysiedliśmy ok. 5 rano na usytuowanym na obrzeżach miasta dworcu autobusowym. Było jeszcze całkiem ciemno, postanowiliśmy więc poczekać do świtu w poczekalni. Kiedy czerń nieba zaczynała blaknąć, skorzystaliśmy z okazji, że otworzyli dworcowy sklepik i kupiliśmy w nim śniadanie. Tak pokrzepieni mogliśmy wyruszyć na eksplorację miasta. Przesiadywanie w poczekalni nie należy do naszych ulubionych rozrywek, a ta berlińska nie oferowała nawet wystarczającej ilości miejsc dla wszystkich podróżnych.  Aby nie dźwigać niepotrzebnych kilogramów, plecaki zostawiliśmy w dworcowej szafce (koszt to kilka euro na cały dzień).

Spacer przez Charlottenburg

Naszą podróż przez stolicę Niemiec postanowiliśmy podzielić na kilka etapów. Na początek, z powodu miejsca przyjazdu, wybraliśmy dawny Berlin Zachodni, a dokładnie dzielnicę Charlottenburg i jej okolice.

Funkturm Berlin

Pierwszy obiekt, który widać po wyjściu z hali dworca autobusowego, to wieża radiowa – Funkturm Berlin. Została wybudowana w 1926 roku i miała służyć do transmisji radiowych. Dodatkowo na wysokości 52 metrów umieszczono restaurację, a na 125 metrze – punkt widokowy. Niektórym konstrukcja ta przypomina paryską Wieżę Eiffla i przy pewnej dozie wyobraźni można by się z nimi zgodzić.

Miejsce to jest najprawdopodobniej jedyną wieżą widokową na świecie ustawioną na porcelanowych izolatorach. Może poszczycić się też jeszcze jednym sukcesem. To właśnie z Funkturm Berlin w marcu 1935 roku rozpoczęto pierwszą na świecie transmisję stałego programu telewizyjnego.

Wieża radiowo-telewizyjna w Berlinie
Funkturm Berlin – nim słońce wstało

Luisenfriedhof II

Przy ulicy Königin-Elisabeth-Straße minęliśmy bardzo ciekawie wyglądający cmentarz protestancki. Luisenfriedhof II został otwarty w 1867 roku po wybuchu drugiej epidemii cholery w Berlinie, kiedy nastąpiło duże zapotrzebowanie na powierzchnie grzebalne poza miastem. Od tego czasu ten pięknie prezentujący się obecnie cmentarz rozbudowywał się. Tak było aż do lat 60-tych XX wieku, kiedy to postanowiono poszerzyć dwa ciągi komunikacyjne po jego obu krańcach.

Dzisiaj nie jest popularnym miejscem pochówków. Warto tam jednak zajrzeć, jeśli macie trochę czasu, bo wiele z nagrobków wykonano z dużym zaangażowaniem.

Muzeum Berggruen

Przy Spandauer Damm mieści się ciekawy budynek z podpartą na kolumnach kopułą. W jego wnętrzu znajduje się Muzeum Berggruen. Ekspozycja muzealna obejmuje wiele światowych dzieł awangardy.

Główną część zajmują dzieła niesamowitego hiszpańskiego artysty Pablo Picassa. Zakupując za 10 euro bilet, będziecie mogli podziwiać ponad 100 jego prac. A do tego dojdą jeszcze wytwory takich mistrzów jak Matisse czy Klee. Obrazy to jednak nie wszystko w Muzeum Berggruen, wystawiono też kolekcję rzeźb.

Berggruen - Berlin Zachodni
Muzeum Berggruen w Berlinie

Zamek Charlottenburg

Zwiedzając dawny Berlin Zachodni, nie mogliśmy sobie odmówić zawitania do wybudowanego pod koniec XVII wieku, a następnie rozbudowywanego Zamku Charlottenburg. Budynek ten był… prezentem. Sprawił go swojej żonie Fryderyk III Hohenzollern. Ach te niegdysiejsze podarki, nie kwiatki czy bombonierka, tylko pałac. Kiedy wcześniejszy margrabia przybrał tytuł króla Prus, z racji jego pozycji trzeba było rozbudować rezydencję, w której mieszkał z żoną.

Zofia Charlotta, od której zresztą budowla nosi nazwę, kobieta światowa, będąc z wizytą u swojej kuzynki księżnej orleańskiej, zakochała się w jej ogrodach. Dlatego po powrocie do Berlina nakazała utworzenie przy posiadłości bardzo podobnych. Do dziś można po nich spacerować, odnajdując spokój zagubiony w zgiełku wielkiego miasta. Miejsce to uwielbiają również biegacze, których na parkowych ścieżkach mimo wczesnej pory spotkaliśmy wielu.

W późniejszych czasach pałac znacjonalizowano, co nie umniejszyło jego funkcji jako ważnego ośrodka politycznego. To właśnie w tym miejscu w 1918 roku proklamowano Republikę Weimarską. Są też i polskie akcenty. Po wkroczeniu do Berlina podczas II wojny światowej naszych wojsk w budynku umieszczono sztab 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Czyli tej samej, która swój chrzest bojowy przechodziła pod Lenino.

Ratusz Charlottenburg

Idąc dalej dotarliśmy do wyglądającego z daleka jak kościół Ratusza Charlottenburg. Został on wybudowany w 1905 roku, a cesarz Wilhelm II odmówił przejazdu koło niego, bo… jego wieża, o wysokości 89 metrów, była wyższa niż wieża zamkowa.

W tym miejscu spotkaliśmy też po raz pierwszy zwierzęcy symbol miasta. Choć w zamyśle mieszczący się na herbie miejskim wizerunek niedźwiedzia miał pewnie pokazywać siłę, wolę walki i odwagę, to liczne w Berlinie odwołujące się do niego i wykonane z tworzywa podobizny, bardziej kojarzyć się nam mogą z poczciwym i zawsze pomocnym Misiem Uszatkiem.

Uniwersytet Sztuki

Innym ciekawym budynkiem znajdującym się trochę dalej jest gmach berlińskiego Uniwersytetu Sztuki. Uczelnia ta jest jedną z największych, najbardziej różnorodnych i najbardziej tradycyjnych szkół wyższych na świecie.

Naprzeciw niego znajdują się dwa niewielkie pomniki: jeden upamiętnia ofiary stalinizmu, drugi nacjonalizmu. Kilkadziesiąt metrów dalej minęliśmy wznoszącą się ponad ulicą estakadę kolejki S-Bahn i stanęliśmy przed jakże odmienną architekturą.

Ogród Zoologiczny w Berlinie

Ogród zoologiczny w Berlinie jest jednym z największych tego typu miejsc w Europie, a jeśli chodzi o liczbę zwierząt to nawet na świecie. Został otwarty w 1844 roku i był pierwszym tego typu obiektem w Niemczech. Obecnie przebywa w nim kilkanaście tysięcy podopiecznych z ponad półtora tysiąca gatunków. Aż trudno w to uwierzyć biorąc pod uwagę, że po zakończeniu II wojny światowej uratowano jedynie 91 osobników.

Pod koniec 2006 roku na wybiegu dla niedźwiedzi polarnych przyszły na świat dwa małe misie. Matka odrzuciła oba, jeden niestety nie przetrwał tego i zmarł, drugim zajęli się opiekunowie. Karmili go butelką i trzymali w inkubatorze. Po prawie czterech miesiącach maluch został po raz pierwszy zaprezentowany publiczności. Jego „ojcem chrzestnym” został nawet niemiecki minister środowiska. Sława niedźwiadka ciągle rosła, został nawet oficjalną maskotką organizowanej w Bonn konferencji na temat gatunków zagrożonych wyginięciem. Wy też pewnie o nim słyszeliście, bo swojego czasu głośno było o berbeciu imieniem Knut.

Akwarium

Na terenie berlińskiego Ogrodu Zoologicznego znajduje się duży budynek mieszczący Akwarium. Miejsce to jest jedną z najważniejszych europejskich ekspozycji gatunków zamieszkujących akweny wodne całego świata. Przemierzanie jego pomieszczeń daje ciekawy obraz tego, co dzieje się pod powierzchnią mórz i oceanów.

Niedaleko wejścia znajduje się oszklony zbiornik, w którym nie pływają jednak ryby, skorupiaki czy inne morskie stworzenia, a… śmieci wyrzucane przez ludzi do wody i powodujące degradację środowiska. Odwiedzający mogą zobaczyć, jak wyglądają zanieczyszczone akweny wodne. Pomysł bardzo dobry i robi wrażenie.

Stworzenia wodne to nie wszystko, co znajdziemy w budynku Akwarium. Na piętrze ukazano królestwo płazów i gadów. Pełno tam najróżniejszych jaszczurek, węży i krokodyli.

Kościół Pamięci

Nieopodal Ogrodu Zoologicznego natknęliśmy się na wysyp opisywanych wcześniej już misi. Obok nich znajduje się jedno z najbardziej popularnych w Berlinie miejsc spotkań, szczególnie wśród młodych ludzi. Powstała w 1983 roku fontanna o nazwie „Pętle Wodne” miała zostać zniszczona w 2013 roku, całe szczęście, że ten pomysł zarzucono.

Tuż za nią zobaczyliśmy Kościół Pamięci. Wybudowano go w 1895 roku, a jego fundatorem był cesarz Wilhelm II. Był to pierwszy neoromański kościół Berlina. Świątynia wręcz monumentalna. Miał upamiętniać dziadka fundatora – Wilhelma I. Początkowo posiadał pięć wież, z czego największa wznosiła się na wysokość 113 metrów i była najwyższą w mieście.

Zastanawiacie się pewnie, czemu napisaliśmy „początkowo”. Czyżby świątynia została później rozbudowana? Wręcz przeciwnie. Podczas II wojny światowej nad stolicę III Rzeszy nadlatywały bombowce, to właśnie po jednym z takich nalotów w listopadzie 1943 roku zniszczeniu uległa znaczna część budynku.

Po wojnie gdy powstał Berlin Zachodni, miejsce to chciano odbudować, wyburzyć całkowicie lub przebudować. W końcu wygrała koncepcja, wedle której pozostawiono ruiny wieży głównej, a wokół niej dobudowano kilka na swój sposób modernistycznych pomieszczeń. Dziś w ruinach mieści się niewielkie muzeum, do którego wstęp jest wolny, a w przylegającym budynku poza nabożeństwami ewangelickimi odbywają się również koncerty muzyki organowej.

W tym miejscu opuściliśmy dzielnicę Charlottenburg oraz stary Berlin Zachodni i ruszyliśmy w kierunku jednego z najbardziej rozpoznawalnych placów niemieckiej stolicy.

11 uwag do wpisu “Berlin zachodni – Charlottenburg i świat zwierząt

    1. Ze światłem nie było aż tak źle, wystarczyło mi ISO 800, 1/60 lub nawet 1/80 i przeważnie f/4 (zdjęcia robione na zwykłym obiektywie kitowym). Gorzej było z refleksami i odbiciami akwariów, które były naprzeciw, nie zakładałem polara, bo światło by mi padło.

  1. piękne zdjęcia. uśmiałam się z poczciwego i zawsze pomocnego Misia Uszatka 🙂
    co on wyprawia, staje na głowie, fikołki fika, żeby tylko nas rozśmieszyć 😉
    ale czemu ta matka-niedźwiedzica odrzuciła oboje dzieci??

    1. Zwierzęta w niewoli czasami tak mają, zresztą nie tylko w niewoli, na wolności również. To pewnie coś w stylu stresu poporodowego – nie wykarmię to porzucam (u ludzi też się niestety zdarza).

Dodaj komentarz