Kraków – dziedzictwo

Dziedzictwo, słowo które dumnie brzmi i niesie z sobą dość silny przekaz. Bo przecież to właśnie dzięki niemu zostaliśmy ukształtowani, dzięki niemu wiemy kim jesteśmy i dlaczego jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Co więcej dziedzictwo nie jest jakimś pojęciem zamkniętym, ciągle bowiem je kształtujemy i przekazujemy kolejnym pokoleniom. A czemu o tym piszę? W ostatnich dniach wybrałem się do Krakowa, miasta teoretycznie dość dobrze mi znanego, które jednakże zawsze potrafi mnie czymś zaskoczyć. Tak było i tym razem.

Po załatwieniu wszystkich planowanych spraw postanowiłem wpaść do Muzeum Narodowego w Krakowie, aby zobaczyć zgromadzone tam zbiory. Jako, że byłem w okolicach dworca kolejowego ruszyłem spacerkiem przez zatłoczone uliczki Starego Miasta. Zawsze przy takiej okazji lubię rozglądać się dookoła i podziwiać pięknie odnowione kamieniczki.

Po kilku minutach doszedłem do nierzucającego się w oczy budynku, którego budowę zaczęto już w XI wieku, a który ostatecznie ukończono na przełomie XIV i XV wieku. Związana jest z nim też pewna historia, choć bardziej chyba odpowiednim słowem byłaby legenda. Otóż podczas jego budowy jeden z kamieniarzy mający chorą żonę w domu, tak bardzo był tym faktem zmartwiony, że nie zauważył, kiedy na placu budowy pojawiła się królowa Jadwiga, żona króla Władysława Jagiełły. Władczyni podeszła do niego i zaczęła z nim rozmawiać, gdy dowiedziała się, że nie stać go na lekarza dla swojej lubej postawiła na jednym z kamieni stopę i odpięła od trzewika drogocenną klamrę, którą następnie podarowała kamieniarzowi. Gdy odjechała ze swoim orszakiem mężczyzna zauważył odciśnięty w kamieniu ślad pozostawiony przez nogę królowej. Do dziś odcisk można podziwiać na jednej z zewnętrznych ścian kościoła pw. Najświętszej Marii Panny, którym opiekują się oo. Karmelici.

Nie ważne, czy wierzymy w tę opowieść, czy nie, warto jednak wejść do środka i popodziwiać wnętrza. Mnie do gustu przypadła mieszcząca się po prawej stronie, dobudowana w połowie XVII wieku Kaplica Matki Bożej Szkaplerznej. Jej historia jest o tyle ciekawsza, że powstała ona na miejscu przykościelnego cmentarza, posiada też własne organy.

Po kolejnych kilkunastu minutach marszu i minięciu budynków AGH moim oczom ukazał się główny cel mojego tegodniowego marszu. Mieszczący się w monumentalnym budynku i wsparty na wielu wysokich kolumnach budynek główny Muzeum Narodowego w Krakowie. Po zakupieniu biletów i zostawieniu wierzchnich ciuchów w szatni ruszyłem na podbój muzealnych wnętrz. Na pierwszy rzut poszła mieszcząca się na parterze duża wystawa czasowa o nazwie #dziedzictwo. Można na niej znaleźć eksponaty odnoszące się do tego jak kształtowała się nasza narodowość. Na początku trafiamy do sali, w której na ścianach umieszczono mapy terenów, na których znajdowała się nasza ojczyzna bądź, które zostały poznane dzięki eksploracji prowadzonej przez naszych rodaków. Gdy je przestudiujemy spokojnie, możemy dojść do wniosku, że na polską kulturę wpływ wywierał cały świat, ale i my przekazaliśmy mu sporą cząstkę naszego jestestwa.

kraków grudzień 2017-21 (Kopiowanie)

W kolejnych salach odnaleźć można eksponaty oraz odniesienia do kształtowania się języka polskiego, który niewątpliwie przez stulecia podlegał licznym zmianom. W gablotach zaprezentowano pięknie zdobione książki, które śmiem powiedzieć posiadają swoją duszę i żyją do naszych czasów. Tuż obok nich przedstawiono przykłady sztuki sakralnej, która przez wieki kształtowała wiedzę o otaczającym nas świecie i tworzyła wzorce kulturowe. A jeśli jesteśmy już przy kulturze to jest to kolejny dział tej niezwykle ciekawej wystawy. A jeśli spytacie, czy można się na niej czegoś nauczyć, lub poznać jakieś smaczki. To odpowiedz jest też twierdząca. Ot choćby, czy wiecie kim była Janina Dłuska? Ja przyznam się Wam szczerze, że nie wiedziałem. A to jedna z bardziej znanych polskich projektantek początku XX wieku, która pracowała dla takich pism jak choćby Vogue, który uważany jest za najważniejsze i najbardziej opiniotwórcze czasopismo dla kobiet na świecie (jeśli przyjrzycie się bliżej zdjęciom to znajdziecie wśród nich projekt jednej z okładek, wykonany w dwóch wariantach, przez tę zdolną Polkę).

#dziedzictwo to jednak nie jedyna wystawa, którą odwiedziłem tamtego dnia w Muzeum Narodowym w Krakowie. Zajrzałem również do sal mieszczących jedną z największych w Polsce kolekcji dawnego uzbrojenia. Szable, miecze, kusze, zbroje oraz inne elementy wyposażenia naszych dawnych żołnierzy porozstawiane w gablotach robią naprawdę niesamowite wrażenie. Gdy tak pomiędzy nimi krążyłem do moich uszu dotarły dźwięki legionowej Pierwszej Brygady. I tak trafiłem na kolekcję zwaną Sztuka Legionów Polskich przedstawiono na niej prace wielu, często bezimiennych artystów wcielonych do oddziałów walczących o wolność i niepodległość naszego kraju.

Po pewnym czasie podążając za tłumem zwiedzających znalazłem się na największej w Polsce wystawie prezentującej Galerię Rzemiosła Artystycznego. Raj dla osób, które lubią historię wyposażenia wnętrz, czy mody. To wszystko okraszone instrumentami muzycznymi z dawnych lat oraz kolekcją związaną z kulturą judaistyczną. W niektórych aranżacjach pokojów, aż chciałoby się zamieszkać.

Gdy słyszymy Wyspiański to pierwsze co nam przychodzi do głowy to dramat „Wesele”. Ale czy wiecie, że ten sam Stanisław był uczniem Jana Matejki i że pomagał mu wykonywać polichromie w Kościele Mariackim w Krakowie. Tworzył też inscenizacje do sztuk wystawianych w krakowskim Teatrze Miejskim. Wyspiański był również niezwykle płodnym malarzem, a wykonany przez niego w 1905 roku „Portret chłopca”, przedstawiający Józia Feldmana, był nieodłącznym elementem wystroju wielu mieszkań w latach 70-tych XX wieku.

Na koniec wspomnę Wam jeszcze o jednym, szczególnym i otoczonym wielką estymą eksponacie, który co mnie zdziwiło nie był zbytnio oblegany przez zwiedzających. A już samo nazwisko twórcy powinno przyciągnąć tłumy, w końcu Leonardo da Vinci to klasa sama w sobie. W odgrodzonym, mocno zaciemnionym i pilnie strzeżonym pomieszczeniu znajduje się namalowana w 1490 roku postać Cecylii Gallerani, kochanki księcia Mediolanu Lodovica Sforzy. Obraz ten znany jest pod nazwą „Dama z gronostajem” i uznawany jest za jeden z najpiękniejszych na świecie portretów. Trudno określić nawet jego wartość, ale niech suma ubezpieczenia nam coś powie, a wynosi ona 1,4 mld złotych. Niestety nie wolno uwieczniać oryginału na zdjęciach, więc musiałem się zadowolić wystawioną w tym celu na korytarzu kopią.

kraków grudzień 2017-64 (Kopiowanie)

Gdy po wyjściu z muzeum szedłem w kierunku dworca zaczepił mnie na ulicy mężczyzna prosząc, abym kupił mu w pobliskiej Żabce 2 saszetki z kawą i jakąś kanapkę. Jako, że choć wyglądał biednie był trzeźwy i kulturalny zaczęliśmy rozmowę i opowiedział mi o pewnym cyklicznym wydarzeniu, które przez jakiś czas odbywało się na południu Polski. Spróbuję zebrać o nim więcej informacji i przedstawić je w formie jednego z najbliższych tekstów – myślę, że warto.

3 uwagi do wpisu “Kraków – dziedzictwo

Dodaj komentarz