Toruń – Drzewo wisielców

Toruń to miasto piernika, wizyta w nim bez skosztowania tego słodkiego specjału byłaby niepełna zajrzałem więc do Muzeum Piernika (o tym jednak będzie w następnym tekście). Ale to nie jedyne miejsce, które odwiedziłem drugiego dnia wizyty w grodzie Mikołaja Kopernika, w końcu mimo, że musiałem wyjeżdżać wczesnym popołudniem, to z łóżka zostałem wyrwany bladym świtem.

Jak już wiecie z poprzedniego tekstu mój poprzedni dzień wizyty w Toruniu zakończył się poznaniem w hostelu dwóch imprezowiczów, którzy wyruszyli na nocny podbój knajp i dyskotek. Ich powrót o 4:30 wyrwał mnie z błogiego snu. Spojrzawszy na zegarek doszedłem do wniosku, że nie będę już próbował zasypiać. O 5:00 byłem gotowy do wyjścia. Na pierwszy rzut postanowiłem nie oddalać się zbytnio od hostelu, w końcu od 8:00 wydawane było śniadanie.

Tunelem utkanym przez gałęzie drzew po kilkunastu minutach dotarłem do traktowanych trochę po macoszemu ruin zamku. Nie była to ta znana i znajdująca się w folderach turystycznych krzyżacka forteca, a Zamek Dybowski. Został on wybudowany w XV wieku przez Władysława Jagiełłę i miał równoważyć siły w tym rejonie. Niedługo później przy zamku powstała osada nazwana Nieszawą. Jak sobie pewnie wyobrażacie taki rozwój sytuacji nie spodobał się Krzyżakom, którzy już po trzech latach zdobyli twierdzę i obsadzili ją swoimi ludźmi. Szybko wróciła jednak do polskich rąk i poddała się dopiero wojskom szwedzkim podczas znanego wszystkim „potopu”. W późniejszych latach znajdowała się tam jeszcze gorzelnia, ale mury traciły na znaczeniu i w końcu zostały z nich tylko ruiny.

Jak pewnie się domyślacie nie udało mi się wejść na dziedziniec, wszystkie bramy były zamknięte (w końcu o tej porze nie było to dziwne). Postanowiłem jednak obejść to miejsce dookoła. Po chwili przedzierania się wąską ścieżką zarośniętą przez trawy i pokrzywy stanąłem przed wieżą bramną, obok niej swoje konary rozpostarło dorodne drzewo. Gdy tylko je zobaczyłem od razu w mojej głowie zabrzmiały słowa piosenki, którą w polskiej wersji wykonuje Sylwia Banasik „The Hanging Tree”.

Jako, że było jeszcze wcześnie postanowiłem przespacerować się na drugi brzeg. Na początku nie poszedłem jednak w kierunku starówki, a spacerując wśród zieleni co rusz odnajdywałem nowe pomniki. Były wśród nich upamiętnienia ks. Jerzego Popiełuszki, Józefa Piłsudskiego, żołnierzy Armii Krajowej, poległych w II wojnie światowej, czy ofiar ludobójstwa stalinowskiego. Po pewnym czasie dotarłem przed dość futurystyczny budynek Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki, to w nim odbywa się wiele imprez artystycznych i to w nim swoje koncerty daje Toruńska Orkiestra Symfoniczna. Miejsce to zostało otworzone dość niedawno, bo w grudniu 2015 roku.

Tak włócząc się trafiłem na skrzyżowanie al. Solidarności i wałów Gen. W. Sikorskiego, znajduje się tam okazały budynek Urzędu Marszałkowskiego, przed którym stoi pomnik Władysława Raczkiewicza. O naszym urodzonym w Gruzji Prezydencie na uchodźstwie słyszał chyba każdy z Was, ale czy wiedzieliście, że ten polityk przez kilka lat związany był z Toruniem. Od 1936 roku, aż do początku II wojny światowej piastował bowiem funkcję wojewody pomorskiego.

Naprzeciw urzędu postawiono pomnik zwieńczony husarskimi skrzydłami, nie upamiętnia on jednak polskiej jazdy, a wojaków ginących dużo później – żołnierzy wyklętych.

Skręciwszy w kierunku starówki minąłem jeden z najstarszych polskich teatrów dramatycznych – Teatr im. Wiliama Horzycy. Został on oddany do użytku w 1904 roku i początkowo wystawiano w nim jedynie sztuki w języku niemieckim. Przez ponad sto lat swojego istnienia podlegał kilku modyfikacjom, ale jego styl nie uległ zmianie.

Po paru krokach znalazłem się na klimatycznej ulicy Podmurnej, do której dostępu strzeże „Koci Łeb”. Obrońców zwierząt zaraz uspokajam chodzi o wybudowaną w XIII wieku basztę miejską. Przy jednej z kamieniczek przy małym stoliku siedzi sobie starsza pani. To gen. Ewa Zawadzka, honorowa obywatelka Torunia, współzałożycielka Światowego Związku Żołnierzy AK i jedyna kobieta wśród Cichociemnych. Po drugiej stronie ulicy z murów spoglądają na przechodniów postaci toruńskich mieszczan, wykonane w ceramice przez Dariusza Przewięźlikowskiego.

Spacerując tak pośród toruńskiej starówki dotarłem w końcu przed kościół ze strzelistymi wieżami. Świątynia ta poświęcona jest św. Katarzynie, a wybudowana została na końcu XIX wieku. Początkowo było to miejsce kultu protestantów. W 1920 roku kościół przejęli polscy katolicy i od tego czasu nabierał on charakteru tego wyznania. Dziś po gruntownym remoncie można podziwiać jego wnętrza, a naprawdę warto.

Jako, że był już najwyższy czas, aby zjeść śniadanie ruszyłem w kierunku hostelu po drodze jednak zawadziłem jeszcze o wzniesiony w XIV wieku kościół św. Jakuba. Budowla ta w przeciwieństwie do świątyni św. Katarzyny robi wewnątrz dość przytłaczające wrażenie, choć nie oznacza to, że należy ją omijać. Wręcz przeciwnie to miejsce obowiązkowe do odwiedzenia w Toruniu. Misternie wykonane ołtarze i malowidła naścienne tworzą niesamowitą atmosferę. Ponoć kościół ten jest uważany za jeden z ważniejszych przykładów architektury ceglanej w całym basenie Morza Bałtyckiego.

Idąc szybkim krokiem dotarłem w końcu w okolice kolejnego toruńskiego teatru ten nosi nazwę Baj Pomorski i jak pewnie się już domyślacie wystawiane są w nim sztuki przeznaczone dla dzieci. Poza aktorami występują tu również różne lalki, oraz postaci animowane. Wejście główne do tego przybytku sztuki przypomina szafę lub sekretarzyk, wiec można poczuć się jak Guliwer w krainie Olbrzymów.

Naprzeciw na murach okalających stary toruński browar upust swojej fantazji dali młodzi artyści sztuki ulicznej. Nie wiem jak Wam, ale mnie ich prace się podobają.

Ponaglany czasem, bo przecież nie burczącym brzuchem, pospieszyłem wąskimi uliczkami przy murach zamku krzyżackiego do nadrzecznego bulwaru, a stamtąd przez most do hostelu.

Udało się zdążyłem na końcówkę śniadania, które zjadłem ze smakiem. Potem zabrałem plecak i schowawszy go w dworcowej szafce bagażowej, ruszyłem po raz kolejny tego dnia na podbój toruńskiej starówki. Pozostałe teksty o Toruniu:
Toruń – Filutek, osioł i żaby
Toruń – Miasto Tony’ego
Toruń – Luteranie, Orient i toruńskie pierniki

3 uwagi do wpisu “Toruń – Drzewo wisielców

Dodaj komentarz