Gdańsk – Wolne Miasto

Chciałbym Was dzisiaj zabrać po raz kolejny do jednego z Wolnych Miast. Nie, nie będzie to ani Braavos, ani Pentos, ani nawet Volantis, choć to chyba najbardziej obecnie znane siedliska ludzi pretendujące do miana Wolnych Miast. To moje będzie jak najbardziej autentyczne, choć swój status utraciło 1 września 1939 roku, kiedy to zostało anektowane i włączone do III Rzeszy.

Ale po kolei. Jak wiecie z tekstu „Błyskawiczna decyzja” zwiedzając Gdynię postanowiłem przenocować w jednym z Gdańskich hosteli. Do miasta Neptuna trafiłem późnym popołudniem i doszedłem do wniosku, że nie będę szalał ze zwiedzaniem tylko powłóczę się po klimatycznych uliczkach. Zostawiwszy więc plecak w hostelu ruszyłem „na miasto”.

Spacerując pośród starych kamienic podziwiałem ich piękno – bogatą gamę kolorów, ciekawe zdobienia ścian i strzegące wejść kamienne postacie. Trafiłem też na jednej z bocznych ulic na mur ozdobiony graffiti, a jak wiecie już w moich tekstów bardzo lubię ten rodzaj sztuki. Tak przechadzając się robiłem trochę zdjęć i zastanawiałem się jak toczyło się tu kiedyś życie.

Gdy byłem koło Zielonej Bramy, to ta która prowadzi z Długiego Targu nad Starą Motławę, z nieba zaczął sączyć się deszcz. Nie był zbyt mocny, ale postanowiłem go przeczekać i schowałem się pod niewielkimi podcieniami. I tam o mało co nie wpadłem na ustawiony potykacz (nazwa jak najbardziej adekwatna do funkcji), który informował, że w tym budynku mieści się Muzeum Strefa Historyczna Wolne Miasto Gdańsk. Skoro los prawie dosłownie rzucał mi się z tą atrakcją pod nogi grzechem byłoby nie skorzystać.

Po minięciu drzwi i zakupieniu biletu okazało się, że na zwiedzanie pozostało mi tylko około 20 minut. Zagłębiłem się więc czym prędzej w trzewiach muzeum i można by powiedzieć, że przeniosłem się około 100 lat wstecz, do czasów, gdy po I wojnie światowej Liga Narodów zdecydowała, że Gdańsk nie będzie należał do przegranych Niemców, ale też nie trafi w ręce Polaków. Miasto to teoretycznie uzyskało status wolnego ośrodka społeczno-handlowo-gospodarczego. Jak to tak naprawdę było z tą autonomią, dowiedziałem się już z jednej z pierwszych tablic informacyjnych. To co w założeniu miało być samodzielne, według Ligi Narodów miało faktycznie trafić w jej władanie. I tak też było na początku, choć mieszkali tu Niemcy, Polacy, Żydzi, Rosjanie czy też Kaszubi, kolejnymi wysokimi komisarzami (de facto zarządcami miasta) zostawali Brytyjczycy, Włosi, Holendrzy, Duńczycy, Irlandczycy, a nawet jeden Szwajcar.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to w większości wypadków chodzi o pieniądze, a tych Gdańsk mógł przysparzać wiele, gdyż był jednym z najważniejszych portów nad Morzem Bałtyckim.

Jeśli jesteśmy już przy walucie to śpieszę Wam przekazać, że od 1924 roku Wolne Miasto Gdańsk posiadało własne pieniądze były nimi guldeny, które zastąpiły wypartą z obiegu przez galopującą inflację markę niemiecką. Czemu użyłem zwrotu galopująca? Wystarczy zauważyć, że kurs wymiany wynosił za 1 guldena – 750 mld marek. Aż trzy razy czytałem tę informację, bo trudno sobie to wyobrazić.

Myśląc Gdańsk i komunikacja międzynarodowa pierwsze skojarzenie mamy oczywiście z morzem, jednak w okresie Wolnego Miasta Gdańska mocno rozwinął się tam również transport lotniczy. Po zakończeniu I wojny światowej stare wojskowe lotnisko zostało przejęte do celów cywilnych i dzięki temu nastąpiła jego gwałtowna rozbudowa i unowocześnienie całej infrastruktury.

Z kolejnych tablic informacyjnych dowiedziałem się o bogatej i różnorodnej historii religijnej Gdańska. Można było w nim spotkać przedstawicieli praktycznie wszystkich większych odłamów religijnych, ale co się tu dziwić, skoro ściągali tu ludzie różnych nacji. Swoje miejsce mieli tam nawet wyznawcy prawosławia, a to za sprawą napływających po I wojnie światowej uciekających spod jarzma bolszewickiego ziemian, mieszczan i wojskowych rosyjskich. Swoje silne piętno na Gdańsku odcisnęli również wolnomularze, których działalność została zlikwidowana dopiero przez nazistów.

Eksponaty i wiszące na ścianach tablice informacyjne prezentują w bardzo ciekawy sposób jeszcze wiele innych aspektów bądź co bądź dość krótkiej historii Wolnego Miasta Gdańska. Nie ze wszystkimi udało mi się dokładnie zapoznać, ale nic straconego, w końcu to pewnie nie moja ostatnia wizyta w tym mieście, a dzięki uprzejmości jednego z członków Towarzystwa Przyjaciół Gdańska, kolejne zwiedzanie Muzeum Strefa Historyczna Wolne Miasto Gdańsk mam gratisowe.

7 uwag do wpisu “Gdańsk – Wolne Miasto

  1. Powiem Ci, że ja to mam na co dzień. Ale wyjątkowo wręcz lubię, ba, odczuwam dziką przyjemność jak komuś Gdańsk się podoba, pokazuje takie fajne relacje i ładne zdjęcia mojego miasta 😉

  2. Ciągle mnie zachwyca, gdzie ty się „włóczysz” w tych wszystkich miastach, że odkrywasz tyle ciekawych murali. Ja też się zwykle szwendam po uliczkach, ale potrafię wypatrzeć 1-2 i to tylko od czasu do czasu.

    1. Z tym moim włóczeniem to bywa tak, że zapominam, że właśnie szedłem coś zjeść, bo „w tej bramie”, „za tamtymi drzewami”, „na tej małej bocznej uliczce” powinno być coś ciekawego. I czasami jest 🙂

Dodaj komentarz